Rozmowy

LUNA: “Bardzo chciałabym przenosić ludzi do innej przestrzeni.” [wywiad]

Luna to młoda artystka, która zdaje się być żywym wcieleniem księżyca. Namaszczona została przez Melę Koteluk, która zaprosiła ją do wspólnego występu w ramach cyklu koncertów Lato na Pradze organizowanych w wakacje 2020 przez agencję Follow the Step. W rozmowie z so!music opowiada o swoich inspiracjach, pasjach i planach na przyszłość.

Rozmawia: Zuzanna Żelazny

Nowy rok zaczęłaś wydając 2 nowe single, mam wrażenie, że sporo się dzieje w Twojej karierze.

Tak! I bardzo się cieszę z tego powodu. Kiedy mam dużo pracy czuję, że żyję. Dlatego jestem bardzo szczęśliwa, że mogę teraz tworzyć i dzielić się swoją twórczością ze słuchaczami – mimo, że jest pandemia. Muzyki przecież słucha się zawsze. I jest nam wszystkim bardzo potrzebna. 

 

Słyszałam, że jest Ci bliska nie tylko muzyka, ale i sztuka w sama w sobie – od kiedy to wszystko się zaczęło?

Odkąd byłam dzieckiem byłam bardzo artystyczną duszą. Uwielbiałam śpiewać, malować. Potem poszłam do szkoły muzycznej. Śpiewałam też w chórze w Teatrze Wielkim – tam śpiewałam klasyczne, operowe piosenki. Właściwie to całe moje życie było wypełnione sztuką i wokół niej oscylowało. 

 

Na jakim instrumencie grałaś w szkole muzycznej?

Gram skrzypcach, pianinie i fortepianie. Teraz skupiam się głównie na wokalu.

 

To ciekawe. Pytam, ponieważ słyszałam, że zapierasz się, że gitary w Twoich utworach nie usłyszymy. Zastanawiałam się skąd wzięło się to postanowienie. 

Ostatnio chyba się trochę przełamałam, bo w nowej piosence pojawia się jedna gitarowa struna! Bardzo to przeżywałam! (śmiech) Ogólnie bardzo lubię gitarę, ale wydaję mi się, że nie pasuje do mojej wizji artystycznej. Natomiast jak widać powoli się przełamuję. 

 

Skoro interesujesz się sztuką to czy zdarza się, że czyjaś praca zainspiruje Cię na tyle, że myślisz “muszę o tym napisać”, czy skupiasz się raczej na swoich własnych doświadczeniach?

Staram się nie pisać tylko o sobie. Chciałabym, żeby moje utwory były uniwersalne. Bardzo inspirują mnie inni ludzie, dlatego staram się ich uważnie słuchać, a czasem nawet podsłuchiwać. Przyglądam się ludziom na ulicach, w komunikacji miejskiej. Uwielbiam czytać i to też bardzo mnie inspiruje – tak samo jak filmy czy natura. Zatem nie są to tylko moje doświadczenia. Moje emocje i uczucia, ale raczej takie wywołane przez bodźce zewnętrzne. 

 

Skąd u Ciebie zamiłowanie do takiego “kosmicznego” klimatu?

Kosmos, magiczne sfery i astrologia są mi bardzo bliskie. W końcu jestem Luną – księżycem, który świeci w nocy bardzo jasno. I mam nadzieję, że w muzyce też. To zainteresowanie samo do mnie przyszło. Potrzebowałam chyba jakiejś swojej duchowej sfery, wyciszenia. Astrologia jest też swoją drogą bardzo estetyczną dziedziną i inspiruje mnie wizualnie. 

 

W zeszłym roku podczas Lata Na Pradze występowałaś  z Melą Koteluk. Jak doszło do Waszej współpracy?

Było to dla mnie ogromne zaskoczenie. Mój menadżer podejmował jakieś kroki ku temu, bo zawsze bardzo chciałam wystąpić z Melą. Pewnego pięknego letniego dnia, gdy siedziałam w domu zadzwonił do mnie jakiś nieznany numer i okazało się, że to właśnie Mela. Byłam w szoku. Zaproponowała mi wspólny występ. To było niesamowite. Myślę, że może zadziałała tu jakaś siła przyciągania, bo bardzo szybko odnalazłyśmy wspólny język. Poczułam jakbyśmy w pewien sposób były bratnimi duszami.  

 

Muzyka ma to do siebie, że czasem dzięki niej możemy przenieść się na chwilę do innego świata. Mam wrażenie, że to charakterystyczne dla Twoich utworów. 

Jeżeli tak to bardzo się cieszę. Bardzo chciałabym przenosić ludzi do innej przestrzeni – w moim przypadku – księżycowej przestrzeni. 

 

Nowy rok zaczęłaś z przytupem, jakie masz plany na kolejne miesiące?

Marzy mi się zagranie kilku koncertów, nawet dla małej ilości osób. Uwielbiam występować na żywo i uważam też, że moja muzyka na żywo jest jeszcze lepsza. Z pewnością pojawi się kilka nowych singli! Bardzo chciałabym też wydać płytę.

 

Czego możemy się zatem spodziewać po nowych utworach?

Na pewno zostaję przy stylistyce kosmicznej. Dodam też, że wiele dźwięków w moich utworach jest zaczerpniętych z NASA. W moim najnowszym singlu mniej – ze względu na to, że to piosenka o miłości – można usłyszeć odgłos planety Wenus.

Ale mogę zdradzić, że wraz z wiosną chcę wpuścić do swojej twórczości trochę więcej światła.