Rozmowy

Low Island: “Nie jesteśmy najlepsi w odcinaniu się od pracy, za bardzo kochamy muzykę” – [wywiad]

Parę dni temu opublikowaliśmy artykuł na temat debiutanckiej płyty brytyjskiego zespołu Low Island. Z okazji kwietniowej premiery Jamie Jay – wokalista, gitarzysta i klawiszowiec zespołu opowiedział nam nieco o tym jak wyglądała praca nad albumem i jak członkowie zespołu poradzili sobie z przeciwnościami losu, które stanęły im na drodze.

Rozmawia: Zuzanna Żelazny

Za jednym z Waszych singli – “Don’t Let The Light In” kryje się bardzo ciekawa historia. Czy mógłbyś opowiedzieć w jaki sposób powstał piosenka?

Jamie: Tak! W marcu 2020 byliśmy we Francji, na totalnym pustkowiu. Pracowaliśmy wtedy nad naszym albumem. “Don’t Let The Light In” powstał dokładnie tego dnia kiedy na całym świecie ogłoszono lockdown. Wróciliśmy do Anglii dosłownie w ostatniej chwili . Zabawne jest to, że piosenka opowiada o życiu tu i teraz. Kolejna ciekawostka jest taka, że w październiku wróciliśmy do Francji, a kiedy mieliśmy wracać ogłoszono kolejny lockdown. Tym razem jednak z lotniska odesłali nas z kwitkiem, nie wyrobiliśmy się na czas. Do o połowy listopada utknęliśmy we Francji. Ostatecznie “Don’t Let The Light In” zostało pierwszym singlem zapowiadającym nasz album “If You Could Have It All Again”.

Dużo się działo – lockdown, pobyt we Francji… kolejny lockdown. Co ten czas zmienił w Waszym życiu?

Jamie: Musieliśmy się nauczyć pracować zdalnie. A nie jest to łatwe kiedy tworzy się album Wszystkie instrumenty nagrywaliśmy oddzielnie we własnych domach. Najgorsze jest to, że nie wiedzieliśmy czy to tylko okres przejściowy i niedługo wszystko wróci do normy, czy też będziemy musieli żyć w takich warunkach przez dłuższy czas.

Ale ostatecznie udało Wam się skończyć album. Gratulacje!

Jamie: Tak, dziękujemy! W lutym zeszłego roku mieliśmy wrażenie, że album nie rozwija się w takim kierunku w jakim chcieliśmy. To dlatego pojechaliśmy do Francji, na pustkowie położone na północy. Stworzyliśmy tam własne studio, wyłączyliśmy się z rzeczywistości i zaczęliśmy działać. Nagraliśmy i wyprodukowaliśmy ten album całkowicie samodzielnie. 

“Don’t Let The Light In” trafiło na soundtrack gry FIFA 2021 – to duże osiągniecie! Jakie to uczucie być częścią czegoś tak wielkiego?

To mega ekscytujące. Nie jestem jakimś wielkim fanem gier, ale wielu z moich przyjaciół tak, więc uświadomili mi jak wielki jest to zaszczyt. (śmiech) Super jest też fakt, że wielu naszych znajomych, których nie do końca obchodzi Low Island wysyłało nam sms’y brzmiące mniej więcej “O! byłem dziś u znajomego grać w FIFĘ i słyszałem Waszą piosenkę!” To było przemiłe.

Zwłaszcza gdy zostaje się postawionym obok Glass Animals, Royal Blood czy Tame Impala…

Dokładnie! To niesamowite! Sami uwielbiamy muzykę tych artystów. Jesteśmy ogromnymi szczęściarzami. 

Skoro mowa o grach… masz jakieś pasję poza muzyką? Coś dzięki czemu odpoczywasz od pracy? Ciągłe tworzenie bywa przytłaczające. 

Jamie: Totalnie. My jednak nie jesteśmy najlepsi w odcinaniu się od pracy, za bardzo kochamy muzykę. Nawet moje hobby jest z nią związane – w wolnych chwilach zajmuję się produkcją utworów nienależących do Low Island. Ale odkąd ogłoszony został lockdown postanowiłem, że nie chcę zmarnować tego czasu, bardzo chciałem nauczyć się czegoś nowego. Dlatego zainteresowałem się tym tematem.

W zeszłym roku powstała także Wasza własna wytwórnia. Co skłoniło Was do jej założenia?

Jamie: Chcieliśmy mieć pełną odpowiedzialność za nasz zespół. Pracowaliśmy ze wspaniałymi ludźmi, ale czasem czuliśmy, że to my ryzykujemy najmniej, że jeżeli coś pójdzie nie tak – to my odniesiemy najmniejsze straty. Dlatego założyliśmy własną wytwórnię i to właśnie pod jej skrzydłami wypuścimy nasz pierwszy album. 

Czy planujecie w przyszłości podpisywać kontrakty z innymi artystami?

Jamie: Nie miałbym nic przeciwko! Jest bardzo wcześnie by o tym mówić, ale to byłoby naprawdę super. Sami jesteśmy zespołem i wiemy jak to jest podpisywać z kimś kontrakt. Nigdy nie jest to łatwa decyzja. Dlatego zrobimy wszystko żeby nasza współpraca z jakimkolwiek artystą była przede wszystkim sprawiedliwa.

Jeżeli miałbyś opisać Wasz nadchodzący album w trzech słowach – jakie byś wybrał?

Jamie: “Podróże późną nocą” bo od początku uważamy, że jest idealny na takie okoliczności. Chciałbym znaleźć lepsze słowa, dlatego dobrze, że zadajesz to pytanie, bo będę musiał się nad tym zastanowić. Ale na ten moment – “podróże późną nocą”.

W takim razie nie mogę się doczekać tych podróży!

Jamie: A my nie możemy się doczekać, żeby podróżować z Wami!