SO!MUSIC

NOWA STRONA MUZYKI

Festiwale Idź na koncert Zapowiedzi

Przegląd najciekawszych artystów Pol’and’Rock Festival 2019!

Pol’And’Rock Festival (wcześniej Przystanek Woodstock) od początku swojej historii wywołuje w ludziach emocje. Bardzo różne emocje. Dla jednych jest to miejsce spotkań sekt satanistycznych, seksualnych orgii i narkotykowych ekscesów. Dla drugich to po prostu kilka dni w roku, kiedy wreszcie mogą poczuć się wolni, spotkać ze znajomymi, uczestniczyć w wielu festiwalowych atrakcjach… no i przede wszystkim bawić się na koncertach różnorodnych artystów! Dokładnie tak. Bo chociaż jak wskazuje nazwa, przeważają tutaj rockowe brzmienia, każdy jest w stanie znaleźć coś dla siebie. Takie jest też zadanie tego przeglądu. Łamanie stereotypów i uświadamianie, że Pol’And’Rock może być miejscem muzycznych odkryć.

Crystal Fighters

Omijając wszelkie możliwe schematy, na pierwszy ogień poszedł zespół, który zagra ostatni koncert tegorocznej edycji festiwalu. Mowa o brytyjsko-hiszpańskiej formacji Crystal Fighters. To nie jest ich pierwsza wizyta w kraju nad Wisłą, gdyż grali już m.in. w Stodole, Palladium czy nawet na Open’erze. Ich muzyka utrzymana jest na granicy popu, folku i indietroniki, co przekłada się na niepodrabialne, charakterystyczne dla nich brzmienie.  Do tej pory na swoim koncie zgromadzili cztery albumy studyjne, w tym wydany na początku marca krążek „Gaia & Friends”. Na płytach brzmią znakomicie, ale Crystal Fighters jest podręcznikowym przykładem zespołu, który na żywo wypada o niebo lepiej. To coś więcej niż odgrywanie kawałków w niezmienionym kształcie, jak na płycie. Zresztą spójrzcie na poniższe video i dopiszcie przy nich zwyczajowe „must watch!”.

Ralph Kaminski

Myślę, że tej postaci naszym stałym czytelnikom przedstawiać nie trzeba. Ralph Kaminski jest już czołową postacią polskiego, alternatywnego popu. W tej chwili podbija festiwale z projektem Kosmiczne Energie, zapowiadającym jego drugi album długogrający. Wydawnictwo powinno ukazać się pod koniec roku, jednak już teraz słuchacze mają szansę zaznajomić się z nowymi kompozycjami. Z pewnością usłyszymy je również na Pol’And’Rocku. Co prawda Ralph ze swoją orkiestrą zagra na małej scenie, ale bądźcie przekonani, że na miejscu doświadczycie show godnego prime time’u tej największej. Jeżeli więc nie macie jeszcze planów na sobotni wieczór, ten koncert zdaje się być idealną propozycją.

Crossfaith

Tym razem coś dla fanów ekstremalnego, metalowego grania. Japończycy z Crossfaith łączą mocne, gitarowe brzmienia z agresywną elektroniką, otrzymując w efekcie mariaż dźwięków przypominający takich wykonawców jak Slipknot, Skrillex czy The Prodigy. W Polsce pojawią się, by promować swój ostatni album „Ex-Machina”, przedstawiający post apokaliptyczną wizję świata, w którym roboty mają władzę nad ludźmi. Bądźcie gotowi na spektakl jakiego jeszcze w historii festiwalu nie było.

Kwiat Jabłoni

A teraz spuszczamy trochę z tonu i zapraszamy was na koncert duetu Kwiat Jabłoni. To obecnie jeden z większych fenomenów polskiej sceny muzycznej. Wybitnie utalentowane rodzeństwo, które sprawia, że nawet takie gatunki jak folk czy country mogą być fajne i pozbawione zbędnego patosu. Na koncie mają na razie tylko jedną płytę, ale bądźcie przekonani, że macie do czynienia z projektem, który swoimi dokonaniami wyznaczył sobie gruntowną pozycję na lata. Dlatego idźcie na ten koncert, by za te kilka lat móc powiedzieć, że uczestniczyło się w tym przedsięwzięciu od samego początku.

Dub FX

Ci którzy byli na festiwalu w 2009 roku z pewnością pamiętają jego występ. Dub FX to australijski artysta uliczny, który tworzy muzykę korzystając wyłącznie ze swojego głosu i urządzeń typu loop station. W efekcie powstaje mieszanka różnych muzycznych gatunków. Jest tu dosłownie wszystko –  od jazzu, rapu i reggae, po sambę, drum and bass czy dubstep. I chociaż wielu sceptyków podważało występ tego niepozornego człowieka na dużej scenie, dziś jest to jeden z najczęściej wspominanych koncertów tamtej edycji imprezy. Już 3 sierpnia czeka nas powtórka z rozrywki, a jeśli wierzyć doniesieniom zachodnich mediów, przy materiale z obecnej trasy ludziom po prostu spadają buty.

Gogol Bordello

Nazywają ich najbardziej pokręconym zespołem świata. I jak zwykle nie przepadam za doszywaniem artystom tego typu łatek, to w tym przypadku się poddaję. To ośmiu zwariowanych emigrantów z Europy Wschodniej, Izraela, Etiopii oraz Ekwadoru, którzy połączyli swoje siły, żeby grać. Ale grać, tak jak nikt nigdy wcześniej nie grał. Ich muzyka to połączenie żywiołowego punk rocka, folku, reggae oraz muzyki cygańskiej, a koncerty są gwarancją dobrej zabawy, bez względu na to czy grają w klubach do 200 osób czy na największych festiwalach. Jestem przekonany, że zapamiętacie ten występ na długo.

Perturbator

O Jamesie Kencie, znanym w szerszych kręgach pod pseudonimem Perturbator, mówi się, że jest współczesnym królem mrocznej elektroniki. Świadczą o tym chociażby wyprzedane koncerty, również w polskich klubach takich jak stołeczne Niebo czy wrocławska Pralnia. Jego muzyka to połączenie retro brzmień rodem z lat 80. z całym etosem współczesnego nurtu muzyki dark wave, choć w przeszłości bywał gitarzystą black metalów składów. I to doświadczenie przekłada się na jego występy na żywo, gdyż bliżej im koncertom Nifelheim, niż Diplo czy Skrillexa. Jeżeli jeszcze nie mieliście okazji, by doświadczyć czegoś podobnego – sprawdźcie go koniecznie!

Bokka

Na temat Bokki powiedziano i napisano już wiele, lecz myślę, że jeszcze nikt nie oddał słowami całej esencji klimatu ich koncertów. A najlepsze to, że tak naprawdę nie da się obejrzeć dwóch takich samych występów, gdyż one stale ewoluują. Zmienia się setlista, często sposób wykonywania kompozycji, gra świateł, scenografia (a trzeba przyznać, że pod względem tego typu bajerów, są oni mistrzami w tym kraju). I co najciekawsze – ich osobowość jest anonimowa, a całą swoją renomę zawdzięczają wyłącznie własnej muzyce. Muzyce kosmicznej o czym może świadczyć choćby tytuł ich ostatniej, zresztą znakomitej płyty – „Life on Planet B”. Zespół jakiego dotąd na polskiej scenie nie było i długo, długo się coś podobnego nie przydarzy.

Prophets Of Rage

Myślę, że koncert oryginalnego składu Rage Against The Machine, z Zackiem De La Rochą na wokalu to marzenie nie jednego fana zespołu. Moje również. Niestety nic nie zapowiada, aby miało się to wydarzyć w ciągu najbliższych kilku lat. Warto więc przemyśleć sprawę i zobaczyć pol’and’rockowy występ zespołu Prophets Of Rage. To ¾ składu, który pamiętacie z lat dziewięćdziesiątych, a na wokalu nie jedna, bo aż dwie muzyczne legendy – Chuck D z Public Enemy oraz B-Real z zespołu Cypress Hill. To także jedyna okazja, by usłyszeć na żywo takie przeboje jak Killing In The Name Of, Bulls On Parade czy Guerrilla Radio w wykonaniu trójki Morello-Wilk-Commerford. Rzecz oczywiście dla fanów solidnego, gitarowego grania.

Skunk Anansie

Skunk Anansie świętują w tym roku dwudziestopięciolecie swojej muzycznej przygody. Z tej okazji wydali album „25LIVE@25” z archiwalnymi nagraniami koncertowymi (jest tam spora liczba polskich wykonów – polecam!) oraz ruszyli w specjalną trasę koncertową. I chociaż na przestrzeni lat odwiedzili Polskę już kilkanaście razy (a może nawet kilkadziesiąt?), to na najpiękniejszym festiwalu świata wystąpią po raz pierwszy! Zespół jest w fantastycznej formie, Skin jakby zatrzymała ten sam ładunek energii co w 1994 roku, a dobór utworów na każdym z koncertów jest wyjątkowy. Znając uwielbienie zespołu do polskich fanów liczę na kilka długo niegranych numerów. Dla mnie najbardziej priorytetowy koncert tegorocznej edycji festiwalu.