SO!MUSIC

NOWA STRONA MUZYKI

Rozmowy

Arek Kłusowski: “Nie jestem już osobą, która miała te dwadzieścia lat i występowała w telewizji” [wywiad]

Kilka tygodni temu ukazał się długo oczekiwany, debiutancki album Arka Kłusowskiego pt. “Po tamtej stronie”. To trzynaście utworów o miłości, wartościach, dylematach, barierach depresji i samotności. Chociaż wydaniu krążka towarzyszyła droga przez mękę, to ostatecznie spotkał się on z uznaniem branży i co ważniejsze, słuchaczy, dostrzegających jego talent wokalny i kompozytorski. Udało nam się porozmawiać z artystą o pracy w studio, nadchodzących występach na letnich festiwalach muzycznych oraz funkcjonowaniu na scenie z łatką “chłopca z talent show”.

W zeszłym tygodniu wystąpiłeś na poznańskim Spring Breaku. To dobre miejsce, by zaprezentować się przed różnorodną publicznością, być może znaleźć nowych odbiorców. Jak wrażenia po występie?

To był wspaniały koncert, myślę że jeden z najlepszych w moim życiu. Mieliśmy wypełnioną całą salę, nie dało się tam wcisnąć nawet szpilki. Wiem, że trzysta osób nie dało rady wejść do środka. Przeszło to moje najśmielsze oczekiwania. Niesamowita energia. Cały festiwal oceniam bardzo pozytywnie i planuję wracać co roku.

W sierpniu zaprezentujesz się także na Fest Festiwalu w Chorzowie. To nowa impreza na koncertowej mapie Polski. Oprócz ciebie wystąpią m.in. Disclosure, Wu Tang Clan, Metronomy – w skrócie, dość bogaty i eklektyczny line up. Czy uważasz, że twoja muzyka wpasowuje się w kontent letnich festiwali muzycznych?

Myślę, że jak najbardziej. Mamy bardzo świadomych słuchaczy i każdy koneser muzyki może znaleźć coś, co go poniesie. Nie tworzę z pewnością muzyki kiełbasiano-piwnej, więc raczej bliżej mi do festiwali, niż dnia truskawki czy innej kiełbasy.

Pytam, ponieważ twoja twórczość niesie ze sobą głębszą treść, więc zastanawiam się czy nie czuł byś się bardziej komfortowo w przestrzeni sal koncertowych i teatrów?

Nie mam z tym problemu. Tam gdzie nas zapraszają, zawsze potrafimy się zaaklimatyzować. Wiesz, grałem bardzo dużo koncertów w swoim życiu, objechałem największe hale w Polsce. Przez rok byłem na trasie z muzyką filmową, gdzie graliśmy tylko w ogromnych obiektach takich jak Tauron Arena czy Torwar. Gram koncerty mniejsze i większe, ale zawsze staram się dawać z siebie dwieście procent energii.

Czy jest w takim razie miejsce, w którym jeszcze nie grałeś, a bardzo byś chciał?

No myślę, że może Open’er. Chciałbym, aby się to wydarzyło. Kto wie? Może dziś wieczorem wyjdę na piwko i spotkam dyrektora tego festiwalu. On upuści portfel, ja mu go podniosę. Powiem „To jest twój portfel”, on mi na to „Jak mogę ci się odwdzięczyć”, ja skromnie zaproponuję „Pozwól mi wystąpić na Open’erze”. Taki żart oczywiście.

Pierwsze poważniejsze zapowiedzi twojej debiutanckiej płyty pojawiły się już w 2016 roku. Ukazały się wtedy trzy single promujące album pod roboczym tytułem „Mimowolnie”, lecz ten ostatecznie się nie ukazał. Co się stało z tym materiałem?

Życie pokierowało los tak, by premiera tego albumu nigdy nie miała miejsca. Widocznie to nie był jeszcze mój moment, żebym mógł wykonywać swoją muzykę. Poza tym wtedy nie trafiłem na odpowiednich ludzi. Takich, którzy mogliby umiejętnie poprowadzić moją drogę artystyczną. Dość długo poszukiwałem osób, które będą chciały ze mną pracować. Bez względu na wszystko. Nie bojąc się wyzwań i świadomości, że po miesiącu nie przyniosę im nie wiadomo jakich dochodów. Osób, które wierzą we mnie jako człowieka, co niestety jest bardzo rzadkie w tym kraju.

Nagrałem zupełnie nowy materiał. trwało to jakieś dwa lata, choć nie był to wzmożony czas. Jestem bardzo płodny artystycznie, pracuję intensywnie i szybko dopinam rzeczy do końca. Gorzej było ze znalezieniem wydawcy. Natomiast praca twórcza przebiegała dość sprawnie. Piszę niezliczoną ilość piosenek w ciągu tygodnia. To po prostu moje codzienne zajęcie. Nie pracuję w studiu miesiąc czy dwa i daję sobie spokój, ale pracuję też przy projektach dla innych artystów. Traktuję to jak pełnoetatowy wymiar pracy.

Czy album „Po tamtej stronie” jest odzwierciedleniem ciebie w tym momencie czy jesteś już w zupełnie innym miejscu życia, którego obraz poznamy dopiero na kolejnej płycie?

Chcę by drugi album to była płyta mojego życia. Jestem bardziej doświadczony, teraz wiem jak się to wszystko robi. Dotąd byłem zdany sam na siebie, nie znałem zasad produkcji, po prostu uczyłem się na błędach. W tej chwili doskonale wiem czego chcę i czego mam unikać.

Natomiast sam tytuł płyty to takie clou utworów i tekstów, które się na niej znalazły. Po prostu chciałem mieć dużo spokoju i komfortu psychicznego. Pracując z ludźmi, na których będę mógł polegać. Wiedząc, że nikt mnie nie oszuka, nikt mnie nie okłamie. A poza tym nie jestem już osobą, która miała te dwadzieścia lat i występowała w telewizji. Zwyczajnie dorosłem.

Przeszkadza ci łatka chłopca z talent show?

Wiesz co, bardzo aktywnie staram się ją niwelować. Myślę, że jeszcze parę miesięcy i nikt nie będzie już o niej wspominał. Na ten moment to nośny temat dla mediów, ale w kręgach autorskich, dla ludzi z którymi pracuję zawodowo, to było dawno i nieprawda.

Jak wspominałeś oprócz pracy nad własną twórczością, piszesz również teksty innym wykonawcom. Jak to u ciebie wygląda? Oddajesz im gotowe teksty czy siadasz do pisania dopiero po rozmowie z daną osobą?

W sumie to zależy od osoby i jej projektu. Na to nie ma reguły. Najważniejsze jest dla mnie, by odzwierciedlało to w jakiś sposób danego artystę. Kocham zdolnych ludzi, uwielbiam współpracować z tymi, którzy mają jakiś talent. Kibicuję im całym sercem. Niektórym ego na to nie pozwala, ale ja zawsze myślę o innych. Nie ma we mnie tej żyłki rywalizacji. Znam swoje plusy, znam swoje miejsce na ziemi. Wiem co potrafię, a czego nie. Mam totalny luz.

Przez długi czas wykonywałeś piosenki innych twórców, choćby właśnie piosenki filmowe czy w ramach projektu poświęconego Annie Jantar. Czujesz różnicę wykonując na scenie własne i cudze piosenki?

Wykonywanie własnych utworów jest czymś najpiękniejszym. Taki szczyt artystycznej ekstazy. Jeszcze jako dziecko pisałem swoje pierwsze piosenki, później nauczyłem się grać na instrumencie. Zawsze o tym marzyłem i zawsze to było we mnie. Nigdy nie chciałem być odtwórcą. Oczywiście przez lata grałem covery, bo byłem do tego zmuszany. Chodziłem do szkoły wokalnej, więc pracowałem na cudzych piosenkach. No, ale to zupełnie inny rodzaj wrażliwości.

We własnych utworach mogę pozwolić sobie na totalny odpał. Z kolei gdy wykonuję cover muszę zachować wszystkie zasady kultury scenicznej, ta dyktuje pewne warunki… tak szczerze to ja nie lubię tego robić. Nawet teraz, gdy pojawiają się jakieś oferty to stanowczo odmawiam. Może kiedyś zatęsknię, ale na ten moment czuję się wypalony w tej materii.

W prace nad płytą było zaangażowanych wielu ciekawych producentów, choćby Maciek Sawoch i Michał Wasilewski z xxanaxx. Dzięki temu płyta zyskała charakterystycznego elektronicznego klimatu. Czy są to brzmienia, które ciebie fascynują?

Przez długi okres czasu było to dla mnie coś inspirującego, ale teraz mam ochotę na brzmienia bardziej rock n’ rollowe, bluesowe. Słucham różnorodnej muzyki i staram się z tego czerpać. Kiedyś długo fascynowałem się jazzem i soulem. Później przyszła muzyka elektroniczna. To zmienia się z dnia na dzień. W chwili obecnej jest we mnie dużo rock n’ rolla.

Co w ostatnim czasie gości najczęściej w twoich głośnikach?

Wczoraj słuchałem nowej płyty Nory Jones. Ostatnio słucham też nowej płyty Mroza. Jest naprawdę bardzo dobra. Ale z nowości to chyba wszystko. Miałem intensywny miesiąc, nie było dużo czasu na słuchanie muzyki. Nie przy okazji czegoś, tylko położyć się na łóżku, wysłuchać całej płyty. Żeby było pełne skupienie, a nie po łebkach i bez szacunku do czyjejś sztuki.

Na koniec pytanie o twoje najbliższe plany. Szykujesz się do trasy koncertowej? A może będziesz siadał już do następnego albumu?

Jesienią będziemy grać trasę koncertową po Polsce. Ogłosimy ją jakoś pod koniec wakacji. Poza tym mam dużo niespodzianek, których nie chciałbym jeszcze zdradzać. Jednocześnie zaczynam pracować już nad nowym materiałem. No, ale po wszystkie informacje zapraszam do moich social mediów. Internet prawdę wam powie.