Mela Koteluk i jej magiczny koncert w warszawskim Teatrze Roma [RELACJA]
» » Mela Koteluk i jej magiczny koncert w warszawskim Teatrze Roma [RELACJA]

Mela Koteluk i jej magiczny koncert w warszawskim Teatrze Roma [RELACJA]

Kategoria: Koncerty, Relacje | 0
Już sama sceneria stanowiła świetny wstęp do koncertu Meli Koteluk. Charakterystyczne dla jej występów koła w tle wraz z wielobarwną grą świateł stworzyły magiczny klimat. Gdy wokalistka weszła na scenę, wprowadziła nas momentalnie na swoją planetę na niecałe dwie godziny. Po raz pierwszy mogliśmy usłyszeć utwory z jej premierowej płyty Migawka (premiera już 9 listopada!) oraz znane i lubiane kawałki.

Koncert rozpoczął się od dynamicznego utworu Ogniwo, który stanowił wprowadzenie do świata Meli Koteluk. Jak zapowiedziała potem sama wokalistka, utwór ten będzie drugim singlem nadchodzącej płyty. Następne premierowe kawałki Doskonale, Aha, Hen Hen, Odlatujemy oraz Los Hipokampa wprowadziły wypełnioną po brzegi widownię w dosyć nostalgiczny i refleksyjny nastrój. Sądząc po gromkich brawach po każdym z powyższych utworów, zdecydowanie spodobały się one publiczności.

Po premierowych utworach przyszedł czas na powrót do przeszłości.Charakterystyczne dźwięki Melodii Ulotnej od razu rozruszały publiczność. Nie trzeba było długo czekać, aby pierwsze rzędy zaczęły klaskać w rytm muzyki. To tak naprawdę pierwszy kawałek Meli Koteluk, dzięki któremu zyskała tysiące fanów.

 

Po Melodii Ulotnej radości ciąg dalszy. Wokalistka zaprezentowała utwór Odprowadź, który stanowi singiel nadchodzącej płyty. Osobiście, uważam, że był to cudownie zaśpiewany kawałek połączony z idealnie brzmiącą muzyką, który zdecydowanie poruszył całą widownię.Następną piosenką definitywnie w nowej odsłonie było Działać bez działania. Również jeden z moich ulubionych utworów, który zabrzmiał zupełnie inaczej, zupełnie świeżo w nowej aranżacji. Jednakże, wokal pozostał ten sam i Mela Koteluk po raz kolejny pokazała, że ma w sobie to coś!

Dalej premier ciąg dalszy- tym razem przyszedł czas na Tańczę, przepływam. Dosyć melancholijne dźwięki połączone z ciekawym tekstem stanowią zdecydowanie interesującą kompozycję godną kolejnego przesłuchania.

Kolejne trzy kawałki to znane fanom Meli utwory. Fastrygi, Żurawie Origami oraz pochodzący z płyty Spadochron utwór Stale płynne ponownie zachęciły publiczność do głośnego śpiewania. Podczas gdy dwa powyższe utwory zostały utrzymane raczej w ich oryginalnym wydaniu, Stale płynne okazało się kolejną niespodzianką i zostało zaprezentowane tym razem w wersji z dynamicznym refrenem. Następnie przyszedł czas na nieznane jeszcze utwory Ja fala oraz Wschód, które ponownie pozytywnie zaskoczyły publiczność i spotkały się z ich wielkim entuzjazmem.

 

 

Ostatnim przed bisami utworem był zdecydowanie lubiany i znany Spadochron. To utwór będący częstym a zarazem dynamicznym zakończeniem koncertu. Chociaż słyszałam go już kilka razy na żywo, to za każdym razem mam wrażenie jakbym słyszała go na nowo. Oczywiście, podczas rytmicznej melodii nie zabrakło interakcji publiki, która klaskała ile sił w dłoniach. Ta część koncertu zakończyła się ogromnymi brawami i długo trwającymi owacjami na stojąco.

Po szesnastu utworach, przyszedł czas na bisy. Były to premierowe utwory, a mianowicie przepiękne i liryczne Odprowadź w wykonaniu Meli Koteluk i Tomka Serka Krawczyka w wersji akustycznej. Koncert zakończył utwór, który również koncert rozpoczął a mianowicie Ogniwo. Oba utwory stanowiły idealne podsumowanie tego koncertu. Cała radość i energia Meli Koteluk zostały przez nią przekazane wypełnionej po brzegi widowni, która po raz kolejny nagrodziła wokalistkę i jej świetny zespół intensywnymi brawami!