Brodka zagrała „bez prądu” w Warszawie [relacja]
» » Brodka zagrała „bez prądu” w Warszawie [relacja]

Brodka zagrała „bez prądu” w Warszawie [relacja]

Kategoria: Relacje | 0
Wczoraj w Nowym Teatrze w Warszawie odbył się ostatni koncert Brodki w ramach trasy MTV Unplugged. Była to wyjątkowo krótka trasa – wcześniej projekt można było usłyszeć jedynie w trzech miastach: w Lublinie, Poznaniu oraz we Wrocławiu. Występ z Lublina został jednak zarejestrowany. Artystka potwierdziła, że koncertowa płyta ukaże się już jesienią.

Warszawski koncert rozpoczął się z półgodzinnym opóźnieniem, jednak to co publiczność miała okazję usłyszeć i zobaczyć później, było warte oczekiwania. Pierwsze co zwróciło moją uwagę to ilość muzyków na scenie – razem z Brodką mogliśmy podziwiać aż jedenaście osób. Oprócz instrumentów perkusyjnych, dętych czy strunowych, znalazło się miejsce nawet na te dość niekonwencjonalne, takie jak piła muzyczna. Tak szerokie instrumentarium gwarantowało niesamowite brzmienie utworów, w aranżacjach przygotowanych specjalnie na tę okazję.

Koncert mógł zadowolić zarówno fanów „Clashes” – ostatniej płyty Brodki, jak i poprzedniej „Grandy”. Brodka przyznała, że dużo łatwiej tworzyło się aranżacje „bez prądu”, do utworów z najnowszego, bardziej „orkiestralnego” wydawnictwa niż z przesiąkniętej elektroniką „Grandy”. Dlatego też brzmienie niektórych piosenek bardzo odbiegało od oryginału. Sama Brodka przed zagraniem jednej z nich zaznaczyła, że dopóki nie zacznie śpiewać „nie będziemy wiedzieli o co chodzi”.

Jeśli chodzi o starsze utwory nie zabrakło „Krzyżówki dnia”, „K.O.”, czy „Varsovie”. Można było usłyszeć nawet krótki fragment „W pięciu smakach”. Z nowszych, pojawiły się takie przeboje jak „Horses” czy „Up In The Hill”, a także bardziej mroczne „Santa Muerte” czy „Can’t Wait for War”.

Wyjątkowe wrażenie zrobiło na mnie wykonanie utworu „Ten”, z początków kariery Moniki – zabrzmiało bardzo intymnie i emocjonalnie. Takie też było wykonanie piosenki Nirvany „Heart-Shaped Box”, którą artystka nazwała „muzyczną świętością”, dzieląc się z publicznością obawami czy w ogóle powinna ją śpiewać. Zaśpiewała. I wyszło to bardzo dobrze.

Bardzo ważną częścią koncertu, która spotkała się ze szczególnym aplauzem ze strony publiczności były wspólne występy Brodki z gośćmi specjalnymi. Pierwszym z nich był Dawid Podsiadło, który bardzo energetycznie zaśpiewał „Grandę”. Dał popis swoich umiejętności wokalnych, prowokując część publiczności do tańca, a resztę do nagrywania na smartfony tego wyjątkowego duetu. Kolejnym gościem, który zagrał razem z Moniką na bis utwór „Syberia”, był Krzysztof Zalewski. Miałam okazję słyszeć ich wspólne wykonanie tej piosenki rok temu, kiedy Krzysiek był jeszcze częścią zespołu Brodki i miałam nadzieję, że to właśnie ten utwór po raz kolejny zaśpiewają razem. Okazało się, że artystka ma podobny pomysł na swojego gościa – razem stworzyli bardzo poruszający, zapadający głęboko w pamięć występ.

Jednak ten koncert to nie tylko goście, świetne aranżacje utworów, czy wyjątkowy wokal Brodki – w świetnej formie, pomimo przeziębienia, do którego artystka przyznała się na sam koniec koncertu. To także niesamowite widowisko od strony wizualnej, w pełni dopracowane, zaczynając od wizerunku artystów, przez scenografię, po oświetlenie. Brodka ubrana była w białą, dżinsową sukienkę pokrytą kryształami, oraz czerwone buty ze złotymi, brokatowymi obcasami. Członkowie zespołu mieli na sobie pastelowe koszule, co zdawało się idealnie pasować do charakteru koncertu oraz całej scenografii.

Nie sposób jednak pisać o scenografii nie wspominając o oświetleniu, które doskonale z nią współgrało, będąc jednocześnie świetnie dopasowanym do muzyki. Za Brodką, na środku sceny znajdowała się fisharmonia, której zabudowa świeciła się na różne kolory, zwracając uwagę na przywieszone, w jej centralnej części, czerwone usta. Nad sceną wisiały dwie wielkie dłonie, pokryte złotymi kwadracikami, które w określonych momentach odbijały światło, tworząc niesamowity efekt. Podobnie Brodka wykorzystała założone pod koniec koncertu srebrne rękawice, które wypełniły odbitym światłem całą przestrzeń teatru.

Bardzo się cieszę, że koncert w ramach trasy MTV Unplugged został nagrany, gdyż jest to wyjątkowy spektakl muzyczny, dopracowany w najmniejszych szczegółach. Brodka oraz jej ekipa zadbali o to, żeby można się było nim zachwycić nie tylko na żywo, ale i nie ruszając się z domu. Dokładna data premiery nie jest jeszcze znana, ale trzymam Monikę za słowo, że odbędzie się ona już w najbliższych tygodniach.