Przegląd najciekawszych artystów OFF Festival 2018
» » Przegląd najciekawszych artystów OFF Festival 2018

Przegląd najciekawszych artystów OFF Festival 2018

Kategoria: Festiwale | 0
Już jutro czeka nas cała masa muzycznych emocji, którą zapewniają nam jak co roku organizatorzy katowickiego OFF Festivalu. Na terenie Doliny Trzech Stawów zaprezentuje się bogaty zestaw najciekawszych artystów, nie tylko polskiej, ale światowej muzyki niezależnej. Trzy dni pełne koncertowych wrażeń, cztery muzyczne sceny i wiele sytuacji, w których musimy wybrać, którzy wykonawcy są dla nas najbardziej priorytetowi, wszak niestety nie da się być w dwóch miejscach jednocześnie. Tradycyjnie już podpowiadamy wam, na które występy warto się wybrać według ekipy naszego portalu.

Piątek, 03.08.

Shortparis – Scena Miasta Muzyki

O godz. 17.40 wybieramy się pod Scenę Miasta Muzyki, którą zawładnie pochodząca z Rosji grupa Shortparis. Po ich występie podczas tegorocznego Spring Breaka, napisałem “Dla mnie jest to coś nie do opisania, zupełnie nowa jakość zarówno pod względem muzycznym, jak i i ten cały performance sceniczny. Coś czego nigdy wcześniej nie miałem okazji doświadczyć”. Irracjonalne połączenie elektroniki, post-punku, francuskiego wokalu i muzyki eksperymentalnej, przywodzące na myśl filmy science-fiction. Zdyscyplinowany w studio zespół na scenie przemienia się w teatralny performance, pełen oszalałych i niewyczerpanych nakładów energii. Swoje występy grupa opisuje jako „dziwaczne miejsce, gdzie antyczne greckie dramaty spotykają się z wczesno post-punkowymi wizualizacjami”.

 

Hańba – Scena Leśna

Dla tych, którzy zechcą podtrzymać gorącą temperaturę występu Shortparis, proponujemy koncert krakowskiej Hańby, który rozpocznie się już o godz. 18:35 na Scenie Leśnej. W swojej twórczości Hańba prezentuje alternatywną wizję przeszłości, w której punk rock został wymyślony na początku lat 30. w kraju nad Wisłą. Głównym źródłem inspiracji dla zespołu jest Polska przedwojenna z jej rewolucyjną i antysanacyjną poezją, kabaretami, kulturą robotniczą, folklorem politycznym i ludycznym. Wszystkich zainteresowanych serdecznie zapraszamy na artystyczną podróż w czasie, tak mniej więcej do lat 30. XX wieku.

 

Kult – Scena Miasta Muzyki

Co do ogromnego wpływu twórczości zespołu Kult na kształt obecnej sceny muzycznej w Polsce, nie mamy najmniejszych wątpliwości. Tym milej jest nam polecić występ, nomen omen kultowego zespołu podczas tegorocznej edycji festiwalu, ponieważ publiczność zgromadzona pod Sceną Miasta Muzyki po godz. 19.40, będzie miała okazję odsłuchać w całości najwybitniejsze dzieło grupy, czyli wydany w 1988 roku album “Spokojnie”. Jesteśmy naprawdę ciekawi jak zabrzmi na żywo ten materiał, mający na karku równe trzydzieści lat.

 

M.I.A. – Scena Miasta Muzyki

Nie skłamię jeśli powiem, że to najbardziej wyczekiwany koncert tegorocznej edycji OFFa. M.I.A. to jednocześnie popowa artystka i polityczna rewolucjonistka, które udało się połączyć imprezowe brzmienia z politycznym zaangażowaniem. Pochodzi ze Sri Lanki, jest córką założyciela szkoły Tamilskich Tygrysów, organizacji uznanej za terrorystyczną. Upomina się o imigrantów, walczy o prawa kobiet, o środowisko, o rozsądną konsumpcję. Boi się jej branża muzyczna, bo M.I.A. mówi, co myśli, ale boją się też media, bo lubią tylko takie kontrowersje, które mogą kontrolować. Mathangi Maya Arulpragasam, bo takie jest prawdziwe imię wokalistki, jest równie niepokorna, niemożliwa do sklasyfikowania w świecie dźwięków. Jej muzyka jest równie przebojowa, co wartościowa. Współpracuje z producentami takimi jak Diplo czy Skrillex, a część dochodu z nagrań przeznacza ma wsparcie projektów odbudowy afrykańskich wiosek. M.I.A. jest obecnie w swojej życiowej formie. Już nie mogę się doczekać jej piątkowego koncertu na Scenie Miasta Muzyki, który rozpocznie się równo o północy.

 

Jon Hopkins – Scena Leśna

Jon Hopkins to jeden z najważniejszych artystów współczesnej sceny elektronicznej. To muzyk, który mógłby podjąć karierę klasycznego pianisty, ale uwiodły go współczesne brzmienia. Muzyczny wychowanek Briana Eno, producent płyt artystów takich jak Coldplay, David Lynch czy Massive Attack. Melodie snujące się na pograniczu jawy i snu oraz czyste, przestrzenne, szlachetne brzmienie, wydestylowane na nominowanym do Mercury Prize albumie „Immunity” (2013), to jego znaki rozpoznawcze. A już w maju, na znakomitej, tegorocznej płycie “Singularity”, artysta zrobił następny krok w przyszłość IDM – i należy przypuszczać, że jego koncert na OFFie zostanie zdominowany przez nowy materiał.

 

Sobota, 04.08.

Moses Sumney – Scena Trójki

Kalifornijski pieśniarz, syn imigrantów z Ghany, protegowany Dave’a Siteka z TV On The Radio. Zaczynał karierę od występów m.in. przed Sufjanem Stevensem i Erykah Badu, co wiele mówi o unikalnym charakterze jego muzyki, która czerpie zarówno z folkowego (a nawet freakfolkowego) źródła, jak i z dziedzictwa soulu. Zadebiutował albumem „Aromanticism”, który trafił na wiele list najlepszych wydawnictw 2017 roku. Słuchanie płyty Mosesa Sumneya to wydarzenie tak intymne, że aż trudno sobie wyobrazić, jakiego rodzaju emocje ten artysta może w nas obudzić na żywo.

 

…And You Will Know Us by a Trail of Dead – Scena Leśna

Album “Source, Tags & Codes” to prawdopodobnie jedna z najważniejszych płyt rocka alternatywnego w XXI wieku. …And You Will Know Us by the Trail of Dead nagrywając swój debiutancki album w 2002 roku dla wytwórni Interscope, zdawali sobie sprawę z towarzyszących im oczekiwań i dzielnie stawili im czoła, przelewając w tę płytę wszystko, czego mógł się nauczyć gitarowy zespół w Ameryce lat 90. Znaleźli sobie własne miejsce, gdzieś pomiędzy melancholią The Smashing Pumpkins, brawurą Sonic Youth a wyobraźnią Mercury Rev. I choć od tamtej pory minęło sporo czasu, mierzonego również kolejnymi świetnymi płytami Trail of Dead, dobrze się stało, że Amerykanie postanowili przypomnieć sobie i nam o tamtym triumfie. Wspaniała płyta, którą Teksańczycy zagrają w całości drugiego dnia festiwalu, na Scenie Leśnej o godz. 20:45

 

Bo Ningen – Scena Trójki

Bo Ningen to japoński zespół, który bardzo dobrze pamiętają offowi bywalcy. Zespół występował już na katowickim festiwalu w roku 2014. “Androgeniczny wokalista Taigen Kawabe miota się po scenie, a z nim jego głos przechodzący od groźnego krzyku po wysoki, trochę piskliwy wokal. W muzyce Bo Ningen słychać także nowojorskiego punk rocka spod znaku The Stooges oraz otwartość formalną kapel krautrockowych” – tak anonsowali ten koncert organizatorzy, uczestnicy zapewniali, że był to najlepszy koncert tej edycji. Jak będzie tym razem? Zobaczymy już w sobotę o godz. 21:50 na Scenie Trójki

 

Aurora – Scena Leśna

Jej debiutancki, wydany w 2016 roku album, nosi tytuł „All My Demons Greeting Me as a Friend”, co wiele mówi o muzyce Norweżki. Z jednej strony mamy bowiem jej krystaliczny głos i chwytliwe, popowe melodie, z drugiej – chłód i podskórny niepokój. Piosenki tak mroczne i przyjazne zarazem śpiewa się tylko w Skandynawii. Aurora Aksnes zaczęła tworzyć muzykę jako sześciolatka, jako nastolatka podpisała kontrakt z Decca Records, a kolejne lata to nieprzerwane pasmo sukcesów – znakomicie przyjęte single i płyta, trasy koncertowe, występy na największych festiwalach. Na początku bieżącego roku wyrwała się z tego pędu, zaszyła w lesie we Francji, by skończyć drugi album, którego premiery spodziewamy się już niedługo.

 

Charlotte Gainsbourg – Scena Miasta Muzyki

Tej pani nie trzeba szczególnie przedstawiać. Genialne dziecko, dwojga genialnych rodziców, wszak mowa o córce Serge’a Gainsbourga i Jane Birkin, słynnych francuskich artystów. Jako aktorka nie mogłaby sobie życzyć lepszej kariery – grała m.in. u Michela Gondry’ego, Alejandro Gonzáleza Iñárritu i Larsa von Triera, za kreację w „Antychryście” tego ostatniego otrzymała nagrodę dla najlepszej aktorki podczas Festiwalu Filmowego w Cannes. Nas oczywiście interesuje przede wszystkim Charlotte śpiewająca, bo w tej roli gościć ją będziemy na scenie OFF Festivalu. Jej ostatnia płyta zatytułowana „Rest” jest smutna i zarazem gniewna, więc takich emocji możemy się spodziewać w Katowicach. Na albumie, inspirowanym kultowymi soundtrackami do „Carrie” De Palmy, „Lśnienia” Kubricka i „Rebeki” Hitchcocka, goszczą m.in. Guy-Manuel de Homem-Christo z Daft Punk i Paul McCartney – ale pierwszy plan niezmiennie dominuje artystyczna osobowość Charlotte, którą będziemy mieli okazję zobaczyć drugiego dnia festiwalu, dziesięć minut po północy.

 

Niedziela, 05.08.

Marlon Williams – Scena Trójki

Wyobrażacie sobie, że ktoś może pogodzić fanów Morrisseya, Chrisa Isaaka, Bon Iver i Devendry Banharta? Że w jednym głosie może kryć się zakochany w sobie dandys, syn wielkiego miasta, ale i wycofany ze świata, pełen naturalnego luzu hippis? Marlon Williams, songwriter i dysponujący niesamowitym głosem wokalista z Nowej Zelandii jest takim człowiekiem. Nagrany i wydany w ojczyźnie debiutancki album, zatytułowany po prostu „Marlon Williams” otworzył przed nim szeroki świat. Muzyk skorzystał i kolejną płytę nagrał w Kalifornii, pod okiem Noah Georgesona (tego samego, który produkował „Clashes” Brodki). Jego najnowsza płyta „Make Way For Love” opowiada o rozpadzie związku z inną intrygującą wokalistką – Aldous Harding, która z różnych przyczyn nie pojawi się na festiwalu, chociaż taki był plan. Marlon wystąpi na Scenie Trójki ostatniego dnia festiwalu o godz. 17.40.

 

Ariel Pink – Scena Miasta Muzyki

Najczęściej przybiera nieciekawe oblicze towaru, który już raz został sprzedany i zużyty, za to ma nowe opakowanie. Jeśli jednak wskazać jednego artystę, który ze składników przywiezionych wehikułem czasu z lat 60. i 70. potrafi zbudować zupełnie nową, ekscytującą jakoś – jest nim Ariel Pink. Przed nim chillwave był tylko ciekawostką, dzięki niemu stał się formą sztuki, na którą składają się dźwięki i kostiumy wypożyczone z przeszłości, ale też autentyczne, zawsze aktualne emocje. Ariel Pink – którego koncertu z 2011 nie da się zapomnieć – nie tylko powróci w tym roku do Katowic, ale będzie też kuratorem jednego dnia na Scenie Eksperymentalnej.

 

Furia – Scena Trójki
Polska scena metalowa od lat budzi naszą dumę i zazdrość wielu innych. Sukcesy zespołów Behemoth, Decapitated czy właśnie Furii sprawiły, że naszym najważniejszym muzycznym towarem eksportowym stał się gatunek ekstremalny, ale za to przyjmowany na zachodzi z prawdziwą czcią. Furia niezmiennie od wielu lat gra fenomenalne koncerty, są najbardziej nieprzewidywalnym reprezentantem nowej fali polskiego black metalu i zmieniają tę muzykę czy to się komuś podoba, czy nie.

 

Zola Jesus – Scena Leśna

Ten album jest głęboko osobistym portretem straty, pogodzenia się i współczucia dla łańcuchów, którymi przykuto nas do bezwzględnych praw natury” – tak Zola Jesus zapowiadała wydaną w ubiegłym roku, swoją piątą płytę „Okovi”. W tytule rzeczywiście chodzi o okowy – swojsko brzmiące słowo to nawiązanie do słowiańskiego pochodzenia amerykańskiej artystki. Materiał nagrywała w małej chatce, w lesie, walcząc z depresją i wewnętrznymi demonami. Wyszła jej rzecz równie intymna, co uniwersalna. Mroczna, hipnotyczna, ale też uwodząca za pierwszym przesłuchaniem. Gotycki pop, dark wave, art pop – muzykę Zola Jesus można określać wieloma różnymi szyldami, za to jej głos trudno opisać słowami.

 

Grizzly Bear – Scena Miasta Muzyki

Jeśli szukać na współczesnej scenie alternatywnej zespołu, który z jednej strony rozwija tradycję amerykańskiego folku, ale przy tym pozostaje najpilniejszym uczniem The Beach Boys, udatnie łącząc ambicje z przebojowością, wpływy jazzu i art rocka z muzyką pop – formacją tą jest bez wątpienia Grizzly Bear. Nie da się jednak sprowadzić kwartetu z Brooklynu do roli zręcznych kopistów, bo ta chwytająca za serce, gęsta od pomysłów, czasem lekko psychodeliczna muzyka jest ich autorskim wynalazkiem. Doceniła to publiczność i podkreślali recenzenci już na etapie debiutu „Horn of Plenty” (2004), drugi album zapewnił im miejsce w światowej czołówce muzyki alternatywnej („Yellow House” to jedna z najlepszych płyt 2006 roku zdaniem m.in. „The New York Times” i Pitchforka), a kolejne płyty – łącznie z tegoroczną „Painted Ruins” – tylko to potwierdzały. Prawdziwym środowiskiem naturalnym tego niedźwiedzia jest jednak scena, o czym przekonamy się wszyscy w ciepłą, sierpniową noc.