CHVRCHES – “Love Is Dead” [recenzja]
» » CHVRCHES – “Love Is Dead” [recenzja]

CHVRCHES – “Love Is Dead” [recenzja]

Kategoria: Recenzje | 0
Brytyjczycy z CHVRCHES powracają z trzecim albumem studyjnym. W tym roku mija pięć lat od premiery ich debiutanckiego krążka “The Bones of What You Believe”. Jak dużo się zmieniło od tego czasu? Posłuchajcie płyty “Love Is Dead”!

Nazywanie CHVRCHES sensacją i odkryciem po pięciu latach od premiery debiutanckiego krążka, jest zdecydowanie nie na miejscu. W tym przypadku powinniśmy mówić o uznanej marce w świecie alternatywnego popu. Niestety wydaje mi się, że w kraju nad Wisłą, ludzie nie rozumieją fenomenu tego zespołu. Przynajmniej nie na taką skalę, na jaką powinni. Ostatnio postanowiłem sprawdzić, w których polskich stacjach radiowych możemy usłyszeć ich piosenki. Wynik był bardziej, niż rozczarowujący. W ostatnich kilkunastu miesiącach tylko jedna polska stacja radiowa sięgnęła po utwory grupy CHVRCHES. Brawa dla MUZO.FM! Recenzenci zarzucają nowej płycie komercyjny wydźwięk i banalne kompozycje. Jak jest naprawdę? Zapraszam do recenzji albumu “Love Is Dead”.

W zeszłym tygodniu zająłem się nową płytą Leskiego, z której mogliśmy wyczytać jasny przekaz – z miłością w dzisiejszych czasach nie jest najlepiej. Można by rzec, że jest tragicznie. Jak pewnie zasugerował wam tytuł, na nowym albumie grupy CHVRCHES, miłość jest martwa. Już otwierający album Graffiti, nie pozostawia słuchaczom nadziei, że tytuł płyty ma za zadanie wyłącznie prowokować. Nic z tych rzeczy. “Czas by zabić to co było tylko iluzją” wyśpiewuje nam Lauren Mayberry. Mamy tu przykład naiwnego, młodzieńczego uczucia, które z czasem najzwyczajniej uleciało. Kolejną pozycją na płycie jest singlowy Get out, ciekawy utwór opowiadający o tak powszechnych w dzisiejszych czasach problemach z komunikacją międzyludzką. O tym, że często mówimy to, co powinniśmy powiedzieć, kosztem tego co chcielibyśmy przekazać. O tym, że powinniśmy się przełamać. Deliverance to utwór, o tym że ludzie zbyt często usprawiedliwiają swoje winy, nie mogąc pogodzić się ze swoim błędem. To przekaz do ludzi, którzy wiecznie muszą mieć rację. Walczą do końca, mimo że są świadomi swojej winy. W utworze My Enemy gościnnie pojawił się Matt Berninger, na co dzień wokalista zespołu The National. Spotkałem się z opiniami, że jego melancholijny wokal nie pasuje do klimatu prezentowanego przez CHVRCHES. Mnie osobiście jego partia wokalna bardzo przypadła do gustu, lecz jako wielbiciel twórczości jego macierzystej formacji, mogę być w tym przypadku nieobiektywny.

 

Na przestrzeni płyty pojawia się wiele utworów z przebojowym potencjałem, których jeszcze nie wytypowano na single. Dla przykładu utwór Heaven/Hell, który z całego zestawu najbardziej przypomina mi utwory z wcześniejszych wydawnictw grupy oraz Forever, rzecz zdecydowanie w klimacie współczesnych radiowych piosenek, mimo to z niebanalnym tekstem autorstwa Mayberry. Utwór pt. Miracle to z kolei niekwestionowany hit… przynajmniej w Wielkiej Brytanii. Energiczny kawałek, który z pewnością świetnie sprawdzi się podczas letnich koncertów. CHVRCHES przyzwyczaili nas do tego, że na każdej płycie znajduje się jedna piosenka zaśpiewana przez Martina Doherty, klawiszowca zespołu. Tym razem padło na utwór God’s Plan, będący fuzją wpływów kapel takich jak Talk Talk, Ultravox czy New Order. Najciekawszym aspektem tej płyty są zdecydowanie teksty ubrane w przebojowe kompozycje. Dzięki temu zabiegowi, zespół trafia do szerokiego grona odbiorców. Do tych, którzy przy muzyce lubią tańczyć oraz do tych, którzy wolą ją analizować. Oprócz działalności z grupą CHVRCHES, Lauren Mayberry jest dziennikarką oraz aktywistką. Jej umiejętność do ciekawego przelewania spostrzeżeń na papier, zdecydowanie odbija się w tekstach.

Wydaje mi się, że będę dość oryginalny. CHVRCHES nagrało najlepszą płytę w swoim dorobku. Pierwszą, do której naprawdę nie mogę się przyczepić. Argumenty, że płyta jest bardzo radiowa, można w tym przypadku uznać za komplement. Z drugiej strony, chciałbym aby polskie stacje radiowe puszczały utwory na tym poziomie. Bo tego nie tylko się przyjemnie słucha, ale przede wszystkim ten materiał daje do myślenia. Czy miłość rzeczywiście już umarła? To kwestia sporna. Moim zdaniem, po prostu na nowo trzeba przywrócić jej sens.