BOKKA – Life on Planet B [recenzja]
» » BOKKA – Life on Planet B [recenzja]

BOKKA – Life on Planet B [recenzja]

Kategoria: Recenzje | 0
Najbardziej tajemniczy polski zespół powraca ze swoim trzecim albumem studyjnym. BOKKA prezentuje swoje najnowsze dzieło pt. “Life on Planet B”, będące kontynuacją trwającej już pięć lat historii zespołu.

BOKKA to ewenement polskiego rynku muzycznego. Swoją rozpoznawalność zawdzięczają wyłącznie swojemu dorobkowi artystycznemu, a w ich działaniach nie doszukamy się nawet grama komercji. Tożsamość członków zespołu skrywana jest pod maskami, nie udzielają wywiadów, a promocję swoich wydawnictw ograniczają jedynie do występów na żywo. Najważniejsza jest dla nich muzyka. To ona ma przyciągać ludzi, nie osobowość. Trzeba przyznać, że to niedzisiejsze podejście w świecie pełnym celebrytów, influencerów i gwiazdek jednego sezonu. BOKKA powraca ze swoim trzecim albumem studyjnym zatytułowanym “Life on Planet B”. Czy jesteście gotowi na kosmiczną podróż?

Wychowałem się na kolekcji płyt winylowych mojego taty, a była to skarbnica brzmień przeróżnych. Między innymi był tam album Marka Bilińskiego – “Ogród Króla Świtu”, pionierskie dzieło polskiej muzyki elektronicznej. Dźwięki, które pobudzają moją wyobraźnię, zabierają mnie do zupełnie innego świata wykreowanego przez autora płyty. Do tytułowego ogrodu, w którym czas jakby się zatrzymał, przynajmniej na te trzydzieści sześć minut. Podobne uczucia mam słuchając otwierający “Life on Planet B” utwór Day 1. Gdy zamknę oczy, widzę kadry podobne do tych z filmu “2001: Space Odysey” Stanleya Kubricka. Lot przez kosmiczne przestrzenie, prosto ku tytułowej planecie B. Następnie singlowy In Love With The Dead Man, z którym mogliśmy zapoznać się już nieco wcześniej. Jako pierwsza zaprezentowała go Agnieszka Szydłowska w swoim Programie Alternatywnym. BOKKA ma świetne wyczucie do typowania utworów promujących ich wydawnictwa. Najpierw Town of Strangers, później Let It, teraz In Love With The Dead Man. Znakomita, przebojowa trylogia. Polecam wam teledysk obrazujący ten kawałek, utrzymany w klimacie gier komputerowych, popularnych zwłaszcza pod koniec lat osiemdziesiątych. Secret Void porusza słynny od wieków motyw diabła kuszącego człowieka do złych czynów. Nie jestem osobą zbytnio wierzącą, ale chyba każdy z nas miewa czasem wyrzuty sumienia, że zrobiliśmy coś nie tak, albo nie zrobiliśmy czegoś, mimo że powinniśmy to zrobić… myślę, że właśnie o tym jest ten utwór. O naszych słabościach, z którymi ciągle musimy się zmagać. Moją ulubioną piosenką jest odbiegający nieco klimatem od reszty Paper Fuse. Ciekawy, electropopowy kawałek, przywodzi mi na myśl moje ukochane The Knife. W sumie nie wiem dlaczego. Może to ten sposób akcentowania charakterystyczny dla Karin Dreijer Andersson? Na ten moment mamy trzy single promujące album, zresztą doskonałe wybory. Od siebie dodałbym do tego zestawu utwór Button, który jest równie hitowy co reszta. “Hello darkness my old friend…” – zapewne wszyscy kojarzą słynny kawałek “The Sound of Silence” z repertuaru zespołu Simon & Garfunkel. BOKKA zinterpretowała ten klasyk na swój własny sposób, prezentując utwór pt. Hello Darkness. Moim zdaniem bardzo ciekawe posunięcie, bo zamiast kopiować, zespół napisał zupełnie nowy kawałek, jednak przesłanie zostaje identyczne. Na koniec utwór Run For Yourself, który pod względem muzycznym jest pewnego rodzaju hołdem dla epoki lat osiemdziesiątych. Bardzo charakterystyczne brzmienie syntezatorów, łamany rytm perkusji rodem z gier komputerowych, no i ten wokal, który przypomina mi trochę Kate Bush z najlepszego okresu w jej twórczości. Dla mnie cudo.

 

BOKKA ponownie udowodniła słuchaczom, kto rozdaje karty na polskiej scenie electropopowej. “Life on Planet B” to płyta, która jest naturalną kontynuacją drogi rozpoczętej przez zespół w 2013 roku, debiutanckim wydawnictwem zatytułowanym po prostu “BOKKA”. Tym razem otrzymaliśmy materiał dojrzalszy, stworzony przez świadomych swoich umiejętności muzyków, pozwalających sobie przy tym na eksperymenty z formą, będące przecież koniecznością w drodze rozwoju. Miejmy nadzieję, że nieprzyjemna sytuacja ze zniszczonym w wyniku pożaru sprzętem zespołu, będzie tylko nieistotnym, drobnym epizodem na kartach historii. Najważniejsze, że już niedługo dzięki zbiórce zorganizowanej przez fanów BOKKI, grupa zakupi nowy sprzęt, z którym wyruszy w trasę promującą “Life on Planet B”. Wraz z redakcyjną załogą miałem już okazję oglądać BOKKE podczas tegorocznej edycji Enea Spring Break. Dla tych którzy nie widzieli zespołu w akcji zachęcam do nadrobienia zaległości, dla mnie to najwyższy poziom artystycznej ekspresji.