Kasia Lins porwała warszawskie NIEBO [relacja]
» » Kasia Lins porwała warszawskie NIEBO [relacja]

Kasia Lins porwała warszawskie NIEBO [relacja]

Kategoria: Relacje | 0
Po niedawnej premierze debiutanckiego albumu “Wiersz Ostatni” Kasia Lins wyrusza w Polskę promować wydawnictwo. Jeden z jej pierwszych koncertów z nowym materiałem miał miejsce w Klubie NIEBO w Warszawie. I było to wydarzenie na pewno zapadające w pamięć.

Występ artystka rozpoczęła od bardzo charakterystycznego utworu “Save Me Boy”, który wykonany na żywo brzmiał jeszcze bardziej energetycznie niż na płycie. Jako kolejne ze sceny popłynęły równie dynamiczne, co przeszyte pewnym mrokiem dźwięki “Hollow Words”, a po nich bardziej już stonowane “Tonę”. Na scenie oprócz samej Kasi i jej zespołu pojawili się także zapowiadani wcześniej goście. Pierwszym z nich był Łukasz Lach (wokalista zespołu L.Stadt), z którym artystka wykonała utwór “Dawno”, który w tym duecie znajduje się również na płycie. Na żywo wybrzmiał on jednak jeszcze bardziej poruszająco i emocjonalnie. Później na scenie u boku Kasi wystąpił Ryan Karazija z zespołu Low Roar. Artyści wykonali razem ponownie “Save Me Boy”, lecz w zupełnie innej wersji niż ta, która pojawiła się na początku. Żywy utwór zamienił się teraz w bardziej subtelny, a jego wydźwięk zostało przeniesiony na bardziej eteryczne emocje i ulotne wrażenia. Niesamowicie ciekawym i efektownym pomysłem było zestawienie dwóch odmiennych interpretacji tego samego utworu, zmieniając tym samym zupełnie jego odbiór. Wyjątkowo wybrzmiał także “Dzień”, który Kasia zapowiedziała jako bardzo ważny dla niej utwór. Oprócz utworów ze swojego premierowego albumu artystka wykonała cover utworu “California Dreamin'” zespołu The Mamas & The Papas. Trzeba przyznać, że wraz z upływem koncertu publiczność zdawała się bawić coraz lepiej, co poskutkowało na końcu całą salą śpiewającą wspólnie refren tytułowego “Wiersza Ostatniego”. Nie obyło się bez ogromnych oklasków i dwóch bisów. Po pierwszym powrocie usłyszeliśmy “Słowa Proste” oraz “Odchodząc”, a jako ostatecznie ostatni utwór wykonany został ponownie “Wiersz Ostatni”.

 

Koncert można uznać za poruszający i całkowicie udany, o czym świadczył naprawdę entuzjastyczny odbiór publiczności. Nic w tym dziwnego, skoro występ był ciekawy i porywający, a sama Kasia sprawiała wrażenie bardzo naturalnej i szczerej w tym co robi. Z łatwością wzbudziła ogólną sympatię np. opowieścią o nowo kupionej koszulce, która źle się układała. Warto przywołać również nazwiska zdolnych muzyków, którzy towarzyszyli tego wieczora Kasi na scenie: Karol Łakomiec (gitara), Zuza Kłosińska (gitara i wokal), Miłosz Oleniecki (instr.klawiszowe i synth bass), Tomasz Zachara (perkusja), Agnieszka Bigaj (wokal) oraz Bartosz Tkacz (flet poprzeczny). Muzycznie koncert był naprawdę świetny, a kompozycje Kasi na żywo brzmią jeszcze bardziej intensywnie niż w wersjach studyjnych. Oprócz tego uwagę zwracała także doskonale dopasowana i dopracowana strona wizualna – fantastycznie dobrane światła, jednolite stroje artystów na scenie, a nawet róże przyczepione do statywów, nawiązujące do tej, która skrywa się wewnątrz opakowania płyty. Sama w sobie spowita dymem scena NIEBA moim zdaniem doskonale pasowała do klimatu muzyki Kasi – niosącej w sobie jakiś mrok, osnutej tajemnicą, ze szczyptą niepokoju. Całość tworzyła naprawdę niepowtarzalny klimat.

Podsumowując koncert był naprawdę fantastyczny i wart przeżycia na własnej skórze, a samą Kasię warto mieć na oku, ponieważ ta artystka skrywa w sobie ogromny potencjał i może jeszcze nieraz zaskoczyć.