Trasa „Zalewski śpiewa Niemena” rozpoczęta [relacja]
» » Trasa „Zalewski śpiewa Niemena” rozpoczęta [relacja]

Trasa „Zalewski śpiewa Niemena” rozpoczęta [relacja]

Kategoria: Relacje | 0
Wczoraj w warszawskim Teatrze ROMA miał miejsce pierwszy koncert promujący ostatnie wydawnictwo Krzysztofa Zalewskiego. Oprócz niezwykłego ładunku emocjonalnego ten wieczór uświetniło kilka pozaalbumowych niespodzianek. Również dla samego artysty.

Trzeba przyznać, że widok zapełnionej sali teatralnej wywiera ogromne wrażenie i sam w sobie wytwarza charakterystyczny klimat. Klimat, który zdaje się dopełniać muzykę Czesława Niemena płynącą ze sceny. Nie codziennie ma się okazję, a przynajmniej ja, bywać na koncertach w przestrzeniach teatralnych, co we mnie od samego początku budziło poczucie pewniej wyjątkowości. Przeczucie mnie nie myliło.

Koncert rozpoczął akcent instrumentalny – melodia na albumie widniejąca pod tytułem „Outro (inspirowane Blue Community)”. Analogicznie z tracklistą płyty wybrzmiała „Doloniedola”, po której na scenę dołączyły znakomite Natalia i Paulina Przybysz, aby wokalnie dopełnić kolejne kompozycje – „Przyjdź w taką noc” oraz „Dziwny jest ten świat”, przy którym zgaduję, że ciarki na skórze pojawiły się nie tylko u mnie. Jako kolejny utwór Krzysiek zapowiedział ten, od którego, jak przyznał, rozpoczęła się jego muzyczna przygoda z Niemenem – wielokrotnie wykonywał go wcześniej podczas swoich koncertów oraz nagrał go w duecie z Natalią Niemen na jej ostatni album – „Począwszy od Kaina”. Powiedział również, że utwór ten po prostu bardzo lubi, co zdecydowanie dało się odczuć w trakcie słuchania. Przy tym wykonaniu dało się również zauważyć, że artystę opuściła już pierwsza trema, czemu z pewnością pomogła aktywność ze strony publiczności. W takiej przestrzeni nawet klaskanie w trakcie utworu wybrzmiewa w jakiś odmienny, specyficzny sposób.

Ładunek energetyczny, z jakim Krzysiek wykonywał utwory, dało się nie tylko wysłyszeć i poczuć, lecz również zaobserwować podczas bogatego ruchu scenicznego – nawet skakania podczas gry na gitarze. Ten artysta na scenie całym sobą staje się po prostu muzyką. Pasja, zaangażowanie oraz dynamika aż kipiały ze sceny. Jednym z najbardziej poruszających mnie wykonań było „Jednego serca”, przy którym również nie obyło się bez ciarek na skórze. Pewnego rodzaju magię niosą ze sobą zarówno tekst jak i melodia tego utworu. Ogromne wrażenie wywarło na mnie także “Spojrzenie za siebie”, którego frapujący tekst uzupełniony z lekka dramaturgiczną melodią i chórkami tworzą doskonałą całość. W pamięć zapadła mi także końcówka “Pielgrzyma”, która swą intensywnością pozwoliła przenieść się w inny wymiar. Jako element dodatkowy poza kompozycjami znajdującymi się na albumie, ze sceny wybrzmiały także dwa utwory wykonane solowo najpierw przez Natalię Przybysz – „Mów do mnie jeszcze”, a później przez Paulinę Przybysz – „Ode to Venus”. Doskonałym pomysłem było wykorzystanie potencjału i oddanie wiodącego głosu wokalistkom, aby móc usłyszeć te ujmujące wykonania.

Jako kończący oficjalną część koncertu wybrzmiał energetyczny „Domek bez adresu”, który wraz z całym koncertem został nagrodzony owacjami na stojąco. Tymi też owacjami, po których do końca nikt już nie usiadł, Krzysiek został przywołany z powrotem na scenę – tym razem dzierżąc gitarę akustyczną. Na tejże gitarze zaintonował melodię „Snu o Warszawie”, który chóralnie wybrzmiał z widowni, towarzysząc głosowi muzyka. Po tym wykonaniu miało miejsce jeszcze jedno wyjątkowe wydarzenie. Na scenie pojawiła się menadżerka Krzyśka wraz z reprezentantką wytwórni Kayax, aby uhonorować artystę złotą płytą za album „Złoto” oraz singiel „Miłość miłość”. Unosząc się już metr nad ziemią, wykonał jeszcze raz wraz z pozostałymi muzyka „Jednego serca” oraz „Począwszy od Kaina” i wspólnym ukłonem całego zespołu koncert się zakończył.

Muszę przyznać, że odkąd pierwszy raz przesłuchałam album „Zalewski śpiewa Niemena” nie mogłam się doczekać usłyszenia go na żywo. Gdybym miała opisać go jednym słowem brzmiałoby ono “ekspresyjny”. Znając już koncertowe umiejętności i charyzmę artysty, byłam przekonana, że tej ekspresji na scenie będzie jeszcze więcej niż na płycie. Co do tego zupełnie się nie zawiodłam. W trakcie koncertu Krzysiek podkreślał również, że granie utworów Niemena jest dla muzyków po prostu ogromną przyjemnością, za możliwość doświadczeni której, są autorowi po prostu wdzięczni. I ten entuzjazm w grze artystów było słychać. Całość muzycznego doznania nie byłaby jednak tak intensywna i nadzwyczajna, gdyby nie doskonali muzycy towarzyszący wokaliście na scenie – Natalia i Paulina Przybysz w chórkach, Jurek Zagórski na gitarze, Jarek Jóźwik na syntezatorach, Tomasz Duda na saksofonie i flecie, Pat Stawiński na gitarze basowej i klawiszach oraz Kuba Staruszkiewicz na perkusji. Każdemu z tych muzyków należą się podziękowania i gratulacje za ten wyjątkowy koncert, za wszystkie te dźwięki przenikające gdzieś w głąb.

Przeogromnie się cieszę, że miałam okazję uczestniczyć w tym osobliwym muzycznym wydarzeniu. Pozostanie we mnie jeszcze na pewno przez dłuższą chwilę. Jeśli macie okazję wziąć udział w koncertach podczas obecnej trasy koncertowej i usłyszeć ten „projekt efemerydę” na żywo, zdecydowanie nie odmawiajcie sobie tej przyjemności. Nie będziecie żałować.