SALK – “Matronika” [recenzja]
» » SALK – “Matronika” [recenzja]

SALK – “Matronika” [recenzja]

Kategoria: Recenzje | 0
Młode stażem zespoły wcale nie wypadają gorzej od tych, które czują się na rynku muzycznym jak ryba w wodzie. Dowodem na to jest grupa SALK, która znakomicie radzi sobie w otoczeniu instrumentów, dźwięków czy słów.

SALK to krakowski band, który powstał w 2015 roku. Nazwa zespołu jest skrótem od Selkie And the Lighthouse Keepers. Muzyka alternatywna będąca owocem pracy tego autorskiego projektu łapie za serca. Składający się z dwunastu utworów album “Matronika” już od pierwszych dźwięków pobudza gruczoły łzowe i nie pozwala zasnąć.

 

 

Mimo, iż muzyka prezentowana na albumie nie wyróżnia się dynamiką czy szczególnymi efektami dźwiękowymi prezentuje to, co najważniejsze: czyste dźwięki i charakterystyczny głos, który daje się zapamiętać. Numery utrzymane są w podobnej stylistyce, a całość prezentowana jest na wysokim poziomie. Wśród instrumentów najbardziej dają się usłyszeć syntezator, ukulele oraz perkusja nadająca całości rytm. Grupa gra także na fortepianie, gitarze basowej oraz instrumentach elektronicznych, które stanowią najważniejszy element oprawy muzycznej tworzonych kawałów.

 

 

“Matronika to jeden z naszych ulubionych wyrazów ostatnich miesięcy, i wcale nie dlatego, że sami je stworzyliśmy. Cała kompozycja, mamy wrażenie, rodziła się w nas przez lata, a kiedy utwór nabrał ostatecznych kształtów, stało się jasne, że to właśnie te dźwięki będą naszym oficjalnym wypłynięciem z głębin. Myślami jednak jesteśmy znacznie dalej, nie boimy się inspiracji, jesteśmy głodni nowych kompozycji, tekstów i nieustannie myślimy nad aranżacją/produkcją.” – Salk

 

 

Produkcje na “Matronice” są prezentowane w dwóch wersjach językowych, polskiej i angielskiej. W obu przypadkach dykcja wokalistki zasługuje na uznanie. Dźwięki utworów otulają uszy niczym ciepły koc w deszczowe dni. Muzyka nadaje się na obecną porę, która przepełniona jest melancholią. Tej na płycie nie brakuje. Album porusza tematykę różnych dziedzin życia. Jest nieco abstrakcyjny, ale niesamowicie szczery i pobudzający wyobraźnię. Marcela Rybska – wokalistka bandu, czaruje głosem i wprowadza w niezrozumiały świat. Mimo tajemniczości i owianej zagadką muzyki, krążek chce się odkrywać stopniowo, bez potrzeby poznania go całkowicie.

Następujące po sobie kawałki nie tworzą spójnej całości, przez co wybiórcze słuchanie zawartości “Matroniki” jest niezwykle interesujące. Z muzyki zespołu da się czerpać maksymalnie dużo uczuć i emocji.