Trasa BRODKA TOUR rozpoczęta [relacja]
» » Trasa BRODKA TOUR rozpoczęta [relacja]

Trasa BRODKA TOUR rozpoczęta [relacja]

Kategoria: Relacje | 0
Wczoraj w warszawskim klubie Palladium odbył się pierwszy koncert kolejnej trasy koncertowej Brodki. Po dość długim czasie nieobecności artystka znów wraca do klubów i robi to w naprawdę wielkim stylu.

Jako support na trasie materiał ze swojego nadchodzącego debiutanckiego albumu prezentuje Barbara Wrońska (możecie ją kojarzyć z zespołu Pustki lub duetu Ballady i Romanse). Ze sceny, na której artystkę wspierali Tomek Kasiukiewicz oraz Pat Stawiński, wybrzmiało zdaje się większość utworów z nadchodzącego albumu. Nie zabrakło oczywiście znanego już singla „Nie czekaj”. Mnie osobiście zainteresowało to co usłyszałam i bardzo chętnie zapoznam się bliżej z albumem artystki  po jego premierze.

Po występie Basi przyszedł czas na gwiazdę wieczoru. Na początek warto wspomnieć parę słów o znakomitej oprawie graficznej koncertu. Miałam przyjemność uczestniczyć już w kilku koncertach Brodki i za każdym razem jestem pod wrażeniem całej oprawy jej koncertów. Za każdym razem wszystko jest dopracowane i tworzy bardzo spójną całość z klimatem występów. Dbałość o szczegóły widać nawet po spójnych strojach występujących muzyków – tak jak i tym razem. Prawdziwa uczta dla zmysłów. Tym razem za plecami muzyków zawisła plansza z błyszczącą kulą w centrum, a na scenie znalazła się przedzielona na pół kula dyskotekowa. I to doskonale zapowiadało to co działo się w trakcie koncertu.

Jako pierwsze ze sceny wybrzmiały utwory „Can’t wait for war”, „Santa muerte” i „K.O.”. W między czasie artystka przyznała, że na scenach klubowych czuję się jak w domu i tym bardziej cieszy się z naszego przybycia. Jak sama wcześniej wspominała jest to trasa przekrojowa – zawierająca w sobie utwory z albumów „Clashes”, „Granda” i „LAX” a nawet coś z pierwszego albumu wokalistki. Sama w trakcie koncertu przyznała, że przez tyle lat grania utworów z przedostatniego albumu, były one wielokrotnie aranżowane na nowo i zmieniane, więc zrobienie tego kolejny raz było nie lada wyzwaniem. Przed wykonaniem utworu „Krzyżówka dnia” zapowiedziała, że przez pierwsze 10 taktów z pewnością nie rozpoznamy granego utworu i przyznaję, że miała rację.

Podczas koncertu wybrzmiały jeszcze utwory z albumu „Clashes” takie jak m. in. „Horses” czy „Up in the hill”. Do tańca zdecydowanie porwało publiczność niesamowicie energetyczne wykonanie „Dancing shoes” oraz „My name is youth”. Mi osobiście niesamowitą frajdę sprawiły właśnie te przearanżowane kolejny raz utwory z „Grandy”, które wzmagały też wokalną aktywność publiczności. Jestem pod naprawdę ogromnym wrażeniem energii i świeżości której nabrały. Podczas utworu „Saute” ku zaskoczeniu nastąpiła zamiana instrumentów i wyjątkowo za perkusją zasiadła Kasia Piszek. Po raz pierwszy od bardzo dawna mogliśmy usłyszeć wykonanie utworu „Kropki kreski”, a jako ostatni utwór wybrzmiała zupełnie odświeżona wersja utworu „Ten”. Na bis artystka wykonała utwór duetu Ballady i Romanse „Kto przepłynie?”, który trafnie określiła mianem swoistego hymnu młodości, oraz „Varsovie”.

Muszę przyznać, że to była najlepsza impreza na jakiej w życiu byłam. Pierwszy raz miałam naprawdę ochotę się wytańczyć i wybawić za wsze czasy. Tyle energii i właśnie świeżości brzmienia znanych już utworów się nie spodziewałam. Nie można artystce i jej zespołowi odmówić niewyczerpalnej kreatywności i śmiałości w zabawie dźwiękami. Warto przywołać nazwiska tej utalentowanej grupy – Kasia Piszek, Lesław Matecki, Bartosz Mielczarek oraz Łukasz Moskal. Pozazdrościć można było Monice, której przestrzeń sceniczna pozwalała się wytańczyć. Przyznaję, że po koncercie w Filharmonii Narodowej byłam niezwykle ciekawa jak wybrzmią kompozycje Brodki właśnie w wersji klubowej i jestem niezwykle zaskoczona i usatysfakcjonowana. Gdybym miała taką możliwość, to zdecydowanie przeżyłabym ten koncert jeszcze raz.

Jeśli macie taką możliwość, to z całego serca polecam Wam udział w koncertach tej trasy. Doskonała zabawa okraszona oryginalnymi i jak zawsze wysmakowanymi efektami wizualnymi gwarantowana.

Trzeba przyznać, że Brodka to artystka niebanalna i po prostu klasa sama w sobie.