Amber Run: Każdego z nas inspirują różne gatunki i zespoły, (…). Do głowy przychodzą mi teraz The Nationals i Radiohead. [wywiad]
» » Amber Run: Każdego z nas inspirują różne gatunki i zespoły, (…). Do głowy przychodzą mi teraz The Nationals i Radiohead. [wywiad]

Amber Run: Każdego z nas inspirują różne gatunki i zespoły, (…). Do głowy przychodzą mi teraz The Nationals i Radiohead. [wywiad]

Kategoria: Wywiady | 0
Już za tydzień, po raz piewszy w historii, brytyjska grupa Amber Run zagości w Warszawie. Udało się nam zabrać (dosłownie) chwilę wokaliście zespołu, Joe Keogh, aby porozmawiać o ich nowej płycie, starych znajomościach i krążących w internecie plotkach.
Przypominamy także, że do 18.10 (środa) możecie wygrać dwa podwójne zaproszenia na koncert, który odbędzie się w Warszawskim klubie Niebo już 21 października: szczegóły konkursu.

 

Weronika Ścierańska: Wasz drugi studyjny album For a Moment, I Was Lost ukazał się na początku tego roku i podbił serca nie tylko fanów, ale i krytyków. Jak bardzo proces tworzenia tego albumu różnił się od nagrywania 5 AM?

Joe: Oprócz dojrzałości, różnił się samą techniką nagrywania, wszystko nagraliśmy na żywo, żeby uchwycić energię towarzyszącą podczas koncertów. Dzięki temu uzyskaliśmy efekt surowości dźwięku, bardzo mi się to podoba.

Okładka For a Moment, I Was Lost jest bardziej skomplikowana od poprzedniego albumu, jest tajemnicza, choć czuję, jakbym przechodziła testy psychologiczne, próbując ją rozszyfrować. Widzę na niej zarysy dwóch twarzy, zwróconych ku sobie, prawie jakby miały się pocałować. Czy taki właśnie był zamysł? Czy po prostu miał to być motyl?

To test Rorschacha! [red: psychologiczny test plam atramentowych] Ludzie powinni widzieć w tym kleksie różne rzeczy, z założenia nie powinien przypominać niczego konkretnego. Ja widzę płuca. Jeśli dla ciebie jest to motyl, to jest to motyl!

Mógłbyś opowiedzieć krótko o waszych idolach i inspiracjach?

Każdego z nas inspirują różne gatunki i zespoły, dlatego ciężko jest mi wskazać konkretne zespoły. Do głowy przychodzą mi teraz The Nationals i Radiohead. Tekstowo czerpię inspirację z muzyków takich jak Guy Garvey.

Na pewno graliście już z Kodaline, chodzą też plotki o supportowaniu Seafret. Potwierdzasz, dementujesz?

Kodaline supportowaliśmy na pewno. To na prawdę fajni goście, na scenie dają z siebie wszystko. Powinienem powiedzieć, że wiele się od nich nauczyliśmy, ale na początku kariery każdego zespołu przywiązuje się mniejszą wagę do nauki. I dzięki nim mieliśmy też okazję zagrać na Brixton Festival! Nie przypominam sobie, żebyśmy supportowali Seafret. Może raz, za to zaprosiliśmy ich na tegoroczną trasę koncertową po Wielkiej Brytanii. Słyszałem, że powodzi im się w Polsce!

Następne pytanie może być troche podchwytliwe, z kim lepiej spędza wam się czas, Kodaline, czy Seafret?

Nie potrafię wybrać. Z Kodaline nie widzieliśmy się od kilku lat, dobrze spędza się z nimi czas, to grupa na prawdę fajnych facetów. Z Seafret jest zawsze bardzo zabawnie.

Mieliście już okazję odwiedzić Polskę?

Nigdy jeszcze nie graliśmy w Polsce, żadnemu z nas nie udało się także odwiedzić waszego kraju prywatnie. Jednego jestem pewien, nie możemy się już Warszawskiego koncertu doczekać. Słyszałem wiele dobrego o Polsce, jak i fanach, energii i ich zaangażowaniu podczas koncertów.

Kolejną z plotek krążących w czeluściach Internetu jest, że wszyscy porzuciliście studia prawnicze, żeby zająć się muzyką.

Ta plotka ma w sobie ziarno prawdy, Tom faktycznie rzucił studia prawnicze.

Czysto hipotetycznie, jaka przyszłość czekałaby was, gdyby kariera muzyczna nie wchodziła w grę?

Odpowiem w trzech prostych słowach, bylibyśmy: otyli, samotni i znudzeni.