Męskie Granie we Wrocławiu – czyli drugi przystanek kultowej polskiej trasy koncertowej [relacja]
» » Męskie Granie we Wrocławiu – czyli drugi przystanek kultowej polskiej trasy koncertowej [relacja]

Męskie Granie we Wrocławiu – czyli drugi przystanek kultowej polskiej trasy koncertowej [relacja]

Kategoria: Męskie Granie, Relacje | 0
Męskie Granie 2017. Ta sama nazwa. Nowa edycja. Nowe wcielenie. Bohaterowie wieczoru Tomasz Organek, Monika Brodka, Piotr Rogucki.

 

Całą imprezę, tegorocznych koncertów we Wrocławiu miał zaszczyt otworzyć zespół KAMP! Wydaje mi się, że troszkę za wcześnie jak na skoczne elektroniczne utwory grupy. Chłopcy jednak jak zwykle świetnie poradzili sobie i przy ich muzyce nieśmiało, bo nieśmiało, ale każdy potupywał nóżką.

MIUOSH, to artysta, który ciągle pozytywnie zaskakuje publiczność. Tym razem mieliśmy okazję posłuchać muzyka w duetach z jednymi z najpiękniejszych blondynek polskiej sceny, mianowicie Katarzyną Nosowską w utworze „Tramwaje i Gwiazdy” oraz Darią Zawiałow w kawałku „Miasto Szczęścia”.

 

fot.D.Kramski/LIVE
fot.D.Kramski/LIVE

 

Następnie na scenie powitaliśmy Korteza. Muszę przyznać, że był to mój pierwszy koncert artysty po prawie rocznej przerwie. Mam wrażenie, że u Korteza nic nowego. Wciąż piękne dźwięki płyną ze sceny, wciąż wszyscy są zahipnotyzowani i wzruszeni podczas koncertu. Jak dla mnie niestety artysta był za krótko na scenie i po koncercie pozostał niedosyt.

Od elektorniki, przez hip hop i lirykę przeszliśmy do rocka, czyli na scenie zawitał zespół COMA. Fani grupy nigdy nie zawodzą i zawsze jest ich mnóstwo pod sceną. Świetnie się bawią oraz śpiewają z Piotrem Roguckim każdą piosenkę. Po artyście natomiast widać, że po tylu latach na scenie wciąż ma frajdę z wykonywania muzyki.

 

fot.D.Kramski/LIVE
fot.D.Kramski/LIVE

 

Rockowo pozostało już do końca wieczoru, ponieważ po zespole COMA na scenie pojawił się Organek. Co tu dużo mówić. Od początku, do końca koncertu ze sceny od zespołu biła niesamowita energia. I testosteron! Wszyscy wiemy, że Organek tworzy znakomitą muzykę. Muszę jednak przyznać, że przeszkadzało mi, gdy podczas wykonywania utworów wokalista miał tego wieczoru w tendencji, co kilka wersów piosenki wykrzykiwać „WROCŁAWWW!” oraz „Ręce do góry!”. Za dużo tych, moim zdaniem niepotrzebnych dodatków do muzyki. Koniec końców, śmiało można jednak powiedzieć, że miłość do Organka wciąż płonie jak Mississippi w ogniu.

 

 

fot.D.Kramski/LIVE
fot.D.Kramski/LIVE

 

Przyszedł czas na niezawodny zespół Hey. Trochę starszych utworów, trochę utworów z ostatniej płyty, plus niesamowita i urokliwa Katarzyna Nosowska, to zawsze dobry przepis na udany koncert.

Ostatni koncert wieczoru, czyli Męskie Granie Orkiestra. Wybuchowe trio – Tomasz Organek, Piotr Rogucki oraz Monika Brodka od początku zwiastowało, że w tym roku na pewno nie będziemy się nudzić podczas koncertu Męskie Granie Orkiestra. Monika co chwile zaskakuje widzów. Na Pergoli wszyscy wręcz oniemieli, gdy na scenie zaczęła rapować „Tatę dilera”. Piotr Rogucki natomiast, po swoim koncercie rockowym zamienił się w króla disco i rozbujał publiczność utworami „King Bruce Lee karate mistrz” oraz „Hi Fi Superstar”. Natomiast serca wszystkich zgromadzonych topiły się, gdy zespół wykonywał „W deszczu maleńkich żółtych kwiatów”. Na samym końcu Orkiestra wykonała tegoroczny singiel „Nieboskłon”, ale mam wrażenie, że to nie ta piosenka była gwiazdą wieczoru.

W tym roku na Męskim Graniu znów zagościła scena „Ż”. We Wrocławiu mogliśmy podziwiać na niej zespół BeMy, A_GIMa, Darię Zawiałow, która osobiście skradła moje serce i czuję, że rośnie nam nowa gwiazda polskiej sceny oraz Sorry Boys. Następny koncert trasy już w sobotę w Katowicach. Życzymy Wam udanej zabawy. Z doświadczenia wiemy, że taka będzie!

 

fot.D.Kramski/LIVE
fot.D.Kramski/LIVE