MaJLo – Over the Woods [recenzja]
» » MaJLo – Over the Woods [recenzja]

MaJLo – Over the Woods [recenzja]

Kategoria: Recenzje | 0

Jego skąpane w EDM-owych aranżacjach kawałki odsłuchano na Spotify kilka milionów razy. Najwyższa pora, by słuchacze serwisu streamingowego z całego świata poznali mniej elektroniczną, intymniejszą stronę MaJLo. Artysta swoją debiutancką, długogrającą płytą Over The Woods udowadnia bowiem, że ma całkiem wiele do zaoferowania. Śmiało wychodząc poza ramy nieco wyświechtanego chillwave’u podsyconego delikatnymi beatami, zgrabnie wkrada się do szufladki z nieoczywistym singer-songwritingiem.

Nieprzypadkowo zacząłem od nawiązania do szwedzkiego portalu z muzyką. Profil Macieja Milewskiego, bo pod takim pseudonimem kryje się wokalista, może początkowo zmylić.  Liczba słuchaczy umiejscawia go gdzieś pomiędzy modnym zespołem rockowym a wschodzącą gwiazdką popu, zaś playlisty, na których znajdują się jego piosenki, oscylują wokół house’u czy lounge’u. Pierwsze kawałki Polaka, które znalazły się na EP-ce Reverse, sugerowały dyskretny flirt z brzmieniami w stylu Cheta Fakera czy Glass Animals. Zaczęło się robić nowocześnie, światowo, choć mimo wszystko dość odtwórczo.

Wtem, gdy można było zacząć przypuszczenia, że rodzimy rynek muzyczny przywita kolejna hybryda Jamesa Blake’a, Jacka Garratta i HONNE, MaJLo bardzo pozytywnie zaskoczył. Choć nie można mieć wiele do zarzucenia utworom Lost and Forgotten lub Lights z udziałem Ralpha Kamińskiego, Over The Woods zwycięża w dbałości o każdy akord i konsekwencji związanej z kreowaniem własnego stylu. Kompozytor nie tonie w słonej wodzie inspiracji, którą łatwo się zachłysnąć, a dokonuje udanej próby syntezy czegoś własnego. Efekt poszukiwań satysfakcjonuje, plasując się gdzieś między twórczością Fismolla a wczesnego Bon Ivera.

Milewski bazuje na tym, czego nie ma zbyt dużo we współczesnych brzmieniach – subtelności. Świadomie rezygnuje z podbitych basów i perkusyjnych sekwencji, wybierając stonowane przeszkadzajki i cykacze. Wachlarz rozwiązań artysty jest bogaty, lecz jednocześnie nie przytłacza. Gdy pojawiają się zmodulowane sample  (Fake Words), zgrabnie wciskają się w indie-popowe instrumentarium. Still Alive z eskapiczną wymową kryje w sobie strzępy odczytywanej wiadomości, która intryguje, ale nie na tyle, żeby zakłócić odbiór całego utworu. Piosenki wzbogacają przemyślane interludia i zakończenia (moje ulubione z Worry, ma w sobie coś z katharsis serwowanego przez Islandczyków z Sigur Rós). Nie dość, że nadają utworom pożądanej płynności i spójności, to czynią każdy kawałek po części autonomicznym. Właśnie dlatego dziesięciu numerów można bez problemu słuchać jako całość, lecz wyodrębnione – jak choćby pozytywne, oparte na rytmie gitary Another Day – nie tracą nic ze swojej unikalnej atmosfery. To dobry i paradoksalnie coraz rzadszy krok ze strony młodych wykonawców, którzy zapominają, że usilne próby uczynienia longplaya konceptualnym mogą spełznąć na niczym.

 

Delikatność i skrupulatność MaJLo bronią też tego, co w wielu wypadkach kończy się klęską – mariażu syntetycznych i organicznych brzmień. Tu ponownie warto podkreślić, że elektronika połączona z klasyką na Over The Woods brzmi przekonująco, a zarazem niezobowiązująco. Partie klawiszów (The Bird’s Song) czy automatu perkusyjnego (Get Down) zgrabnie wtopiły się w tło, ustępując miejsca temu, co analogowe. Akustyczna gitara (otwierające krążek Escape), miękkie dźwięki pianina (Apprehension) czy epizodyczne skrzypce (szkoda, że w Growing Up nie ma ich więcej!) budują oniryczną, dość intymną atmosferę. Nastrojowa aura łączy się z kolei z osobistymi, intrygującymi tekstami i łańcuch oplatający słuchacza gotowy.

Słuchając tej płyty, nie sposób wyzbyć się skojarzeń. Przywołany już tu Arkadiusz Glensk ma podobną barwę głosu, okładka do jego Box of Feathers jest utrzymana w zbliżonej tonacji kolorystycznej, a piosenki niosą ze sobą podobny ładunek emocjonalny. Lista konotacji okazuje się być dłuższa: w kolejce do porównań czeka William Fitzsimmons, Ben Howard, Damien Rice czy James Vincent McMorrow. Osobiście odrzucam jednak te nawiązania, skupiając się na tym, co urzekło mnie na Over The Woods najbardziej – to po prostu całkiem personalny, być może okupiony wieloma wyrzeczeniami materiał. Szczerość słychać tu nie tylko w słowach, ale i muzyce, przez co mocniej wierzę, że artystę interesuje coś więcej niż pogoń za innymi singer-songwriterami.

MajLo wystąpi na tegorocznym Spring Breaku. Swoją muzykę zaprezentuje w piątek 21 kwietnia o godzinie 18:00 na scenie MDK Dragon.