Goldfrapp – „Silver Eye” [recenzja]
» » Goldfrapp – „Silver Eye” [recenzja]

Goldfrapp – „Silver Eye” [recenzja]

Kategoria: Recenzje | 0

Od premiery „Tales of Us” minęły prawie cztery lata, a moje zafascynowanie tym albumem nie ustąpiło i uwielbiam wracać do tej płyty, dlatego też z ogromną niecierpliwością czekałam na kolejną dawkę muzyki od zespołu Goldfrapp. W końcu nadszedł ten dzień i z niekłamaną przyjemnością zabrałam się za odsłuch albumu „Silver Eye”, który mnie nieco zaskoczył.

Album składa się z dziesięciu stosunkowo różnorodnych utworów. Tym razem mamy do czynienia z mocno elektroniczną płytą zupełnie niepodobną do debiutu czy wspomnianego wcześniej albumu „Tales of Us”. Nawiązuje ona do wydawnictw takich jak: „Black Cherry” czy „Head First” .Jest to płyta, która  kojarzy się z latem i festiwalową atmosferą.

Zaczyna się bardzo energicznie od kompozycji „Anymore”, które płynnie przechodzi w „Systemagic”. Te utwory zdecydowanie zachęcają do tańca i na pewno doskonale sprawdziłyby się na koncertach, szczególnie tych festiwalowych. Jest to bardzo pozytywne rozpoczęcie albumu, zwracające uwagę słuchającego. Następny utwór – „Tigerman” jest spokojniejszy. Alison Goldfrapp hipnotyzuje swoim głosem, obok którego nie można przejść obojętnie. Tę kompozycję można potraktować jako „chwilę wytchnienia” przed następną stosunkowo energiczną i niepokojącą piosenką zatytułowaną „Become The One”. Utwory „Faux Suede Drifter”, „Zodiac Black” i „Beast That Never Was” są zmysłowe i relaksujące. Podczas słuchania tych kompozycji można sobie wyobrazić koncert w klubie, usytuowanym w mało reprezentacyjnej dzielnicy jakiegoś dużego, przemysłowego miasta, gdzie panuje wyjątkowa atmosfera i dym bez przerwy sączy się ze sceny. Kompozycje „Everything Is Never Enough, „Moon In Your Mouth” i „Ocean” na pewno nawiązują do pierwszych dwóch utworów z „Silver Eye”. Są zdecydowanie bardziej energiczne od poprzednich piosenek. Wydawać by się mogło, że zostały one stworzone po to, aby zespół zaprezentował je podczas koncertów festiwalowych. Zmysłowy głos Alison Goldfrapp nadal hipnotyzuje i momentami pozwala na oderwanie się od rzeczywistości. „Silver Eye” zostało stworzone w taki sposób, aby zadowolić fanów mocno elektronicznych brzmień. Niektóre utwory brzmiałyby doskonale podczas letnich festiwalów muzyki alternatywnej, inne podczas koncertów w osobliwych miejscach.

Trzeba również dodać, że najnowsza płyta zespołu Goldfrapp została stworzona przez wielu znakomitych artystów. Przy produkcji tego albumu pomagali między innymi: laureat nagrody Grammy- John Congleton- znany głównie ze współpracy z St Vincent, John Grant z zespołu Wild Beasts, The Haxan Cloak czy David Wrench. Właśnie dzięki pomocy tych ludzi najnowszy album Goldfrapp zatytułowany „Silver Eye” zyskał oryginalne brzmienie, różniące się nieco od poprzednich dokonań tego zespołu, a zwłaszcza od płyt „Felt Mountain” i „Tales of Us”.

Siódmy album studyjny zespołu Goldfrapp to kolejna ciekawa tegoroczna premiera, przede wszystkim zaskakująca, ponieważ wielu myślało, że ta grupa nagra album podobny do ich przedostatniej płyty. To wydawnictwo posiada szereg zalet na przykład charakteryzuję się interesującym, elektronicznym brzmieniem i różnorodnością, jednak pozostawia lekki niedosyt, ponieważ artyści w wielu piosenkach zostali odarci z emocji. „Silver Eye” sugeruje, że zespół wydał płytę, która ma przekonać odbiorcę masowego oraz powiększyć i tak już liczne grono słuchaczy. Myślę, że największych fanów tej brytyjskiej grupy ten album przekona, ale czy zwolennicy „goldfrappowego” brzmienia z debiutu czy z „Tales of Us” sięgną po tę płytę więcej niż raz – nie jestem pewna. Z drugiej strony muzycy zaprezentowali album, który może doskonale sprawdzić się na koncertach, czy nawet na dyskotekach z muzyką elektroniczną w tle, wtedy być może zweryfikuję swoje spojrzenie na tę płytę. Pozostaje nam tylko czekać na ogłoszenie kolejnej trasy koncertowej przez tę grupę. Miejmy nadzieję, że w swoich planach nie ominą Polski.

Ocena 7/10