Krzysztof Zalewski w Stodole [relacja]
» » Krzysztof Zalewski w Stodole [relacja]

Krzysztof Zalewski w Stodole [relacja]

Kategoria: Relacje | 0

Pod wrażeniem płyty Złoto i koncertu podczas showcasu Kayaxu wybrałam się na koncert Krzysztofa Zalewskiego w Warszawie w ubiegły czwartek. Poszłam bez żadnych uprzedzeń, ani zbyt dużych oczekiwań, chciałam jedynie spędzić tłusty czwartek z przyjaciółką w muzycznej atmosferze, ale jak się okazało to nie był zwyczajny wieczór.

Klub opuściłam o 23, nie będąc w stanie opisać co się stało, ale zacznijmy od początku. O 20 na scenie jako support pojawił się polski artysta – Bownik. Znałam już repertuar twórcy i widziałam go na żywo, więc nic mnie nie zaskoczyło, ale umilił czas publiczności w oczekiwaniu na gwiazdę wieczoru.

Koncert Krzysztofa Zalewskiego zaczął się punktualnie. Artysta zaprezentował podczas koncertu wiele piosenek z nowej płyty Złoto jak i z Zeligu. Na scenie nie zabrakło również Natalii Przybysz podczas piosenki Jak dobrze, ale również coveru Sweet Dreams. A jeśli już mowa o coverach to tych było naprawdę sporo podczas tego koncertu, co było dla mnie dużym, jednak przyjemnym,  zaskoczeniem. Oprócz tego nie obyło się bez śpiewania specjalnie tłumaczonej przez Zalewskiego piosenki – „O Panie kłopoty mam/ Nie zna nikt kłopotów moich lecz Pan”, klaskania i ruszania bioderkami.

Artysta miał świetny kontakt z publicznością. Opowiadał o swoich piosenkach i okolicznościach ich powstania. Czuć było, że Krzysztof Zalewski ma duże doświadczenie koncertowe, na scenie czuł się jak ryba w wodzie. O zdolnościach wokalnych i grze na instrumentach już wspomnę, klasa sama w sobie. Powiem tylko, że trzeba to samemu przeżyć.

Jedyną rzeczą, o której muszę jeszcze wspomnieć to niesamowita solidarność publiczności, która nie ruszała się spod sceny, ani po oficjalnej części koncertu, ani po pierwszym bisie, ani po drugim(!). Skończyło się na tym, że Krzysztof wyszedł na sceną na trzeci bis, wykonując jeszcze raz Miłość Miłość już sam, bez zespołu, gdzie w większości piosenka była wykonana przez fanów. To było coś, z czym miałam do czynienia pierwszy raz w życiu. Nigdy nie byłam na koncercie, na którym były dwa bisy, a tu były aż trzy, co naprawdę mnie wzruszyło. I to jest główny z powodów, dla których jeżeli masz okazję, musisz wybrać się na koncert Krzysztofa Zalewskiego.