Smoking Barrelz – „Smugi Graffiti Papier i Dym” [recenzja]
» » Smoking Barrelz – „Smugi Graffiti Papier i Dym” [recenzja]

Smoking Barrelz – „Smugi Graffiti Papier i Dym” [recenzja]

Kategoria: Recenzje | 0

Smoking Barrelz przybywają z nowym krążkiem! Ich drugi longplay, który ukazał się 10 grudnia 2016 roku, nosi tytuł “Smugi Graffiti Papier i Dym”. Na krążku znajdziecie trochę psychodelli i bluesa oraz niezastąpionego funky. To płyta, przy której tak samo szybko rozkręcicie zabawę, jak i uronicie łezkę.

 

Smoking Barrelz to duet pochodzący z Krakowa, w skład którego wchodzą: Patryk Pater – muzyk z wieloletnim doświadczeniem, inicjator całego przedsięwzięcia oraz Piotr Wykurz – znany nie tylko na krakowskim podwórku perkusista działający także w zespole Clock Machine, z którym to miał okazję zagrać na największych festiwalach w Polsce: Orange Warsaw, Przystanek Woodstock, Seven Festival, FAMA. Mężczyźni debiutowali albumem “Na Zjeździe”, który miał swoją premierę 5 stycznia 2015 roku.

Mimo, iż minęły dwa lata, muzycy wcale nie grali na zwłokę. Robili to, co powinni, aby uraczyć nas kolejnym krążkiem. Tytuł nowego wydawnictwa duetu jest bardzo intrygujący i być może stanowi tło, które towarzyszy procesowi twórczemu Patryka i Piotra.

 

 

Płyta liczy dziewięć utworów, w których klimat jest zmienny. Nie są to zmiany, które wyrzucają słuchacza z transu. Wręcz przeciwnie, przejścia są bardzo płynne. Pierwszy numer to “Wielkie Otwarcie”, które wybrzmiewa z równie wielkim przytupem. Dominuje w nim głównie muzyka funky, przez co natychmiastowym skojarzeniem staje się “Uptown Funk” Marka Ronsona. Podobnie rzecz ma się z kawałkiem “I’m your Man”, gdzie pogoda ducha wokalisty nadaje czterem minutom głębszego sensu.  Z “Instytutem Zniekształcenia Słuchu”, który został od razu oparzony niebanalnym teledyskiem,  mogliśmy się zapoznać jeszcze przed wydaniem płyty. To kawałek, który łączy w sobie reggae i rap, ale z tyłu nadal słychać rytmiczne podrygiwanie. Warstwę instrumentalną stanowią urządzenia elektroniczne, z którymi grać chce całe nasze ciało. Grupa nie zapomniała zawrzeć na drugim krążku rockowego akcentu, który na ich debiucie pojawił się w dość dużej ilości. Tutaj piosenkami, w których uwydatnia się pazur, są “Tesla” i “Rozdział 1”. Ten pierwszy należy do obcojęzycznej mniejszości. Nie zabrakło miłosnego, bardzo romantycznego akcentu, jaki odnajdziemy w klamrze płyty. W “Mellovve” czuć delikatność i spokój, który kontrastuje chociażby z pełnym słońca “Behind the Sun”. Tam czuć lato, gorący piasek i zimne drinki z palemką, o których zimową porą marzy każdy.

Głównymi instrumentami na płycie prócz sztucznie wykreowanych efektów dźwiękowych są gitara i perkusja. Ta idealnie pokazuje swoje możliwości w “Smugach”. Wybija rytm i nadaje utworowi charakteru. Jak sami autorzy opisują swoją nową produkcję?

„Obrazogenna muzyka w którą włożyliśmy całe nasze serca i dusze. Same hity, dobre tripy. Można przy tym potańczyć i łzę uronić.”

Pod tymi słowami można się podpisać każdą kończyną. Czuć zaangażowanie duetu w produkcję płyty, dodatkowo nie jest to kolejna kopia tego, co rynek muzyczny już przerobił. Użycie elektroniki nie jest przesadzone, a muzyka jest niejednorodna. Widać, że tworzenie czegoś własnego nie jest Smoking Barrelz obojętne, przez co warto docenić każdy ich wkład w muzykę, nawet jeśli diament wymaga jeszcze sporego szlifu.

Ocena: 7/10