Ralph Kaminski – „Morze” [recenzja]
» » Ralph Kaminski – „Morze” [recenzja]

Ralph Kaminski – „Morze” [recenzja]

Kategoria: Recenzje | 0

Rok 2016 obrodził w wyjątkowe debiuty muzyczne. Jednym z nich jest Ralph Kaminski, który 14 listopada nakładem wytwórni Fonobo Label wydał krążek zatytułowany „Morze”. Czy muzyka z tego krążka jest tak pożądana, jak morze w upalny dzień?

Jest. A dlaczego? Dlatego, że Rafał Kamiński pochodzący z Jasła nie odkrył swojego talentu wczoraj, lecz długo pracował na sukces, który osiągnął. Od najmłodszych lat związany z muzyką śpiewa, komponuje. Jest absolwentem Akademii Muzycznej w Gdańsku na wydziale Jazzu i Muzyki Estradowej, studiował także na Muzycznym Uniwersytecie CODART w Rotterdamie. Związany jest również z Teatrem Wybrzeże w Gdańsku. Zdobył wiele prestiżowych nagród i wyróżnień, takich jak Grand Prix międzynarodowego festiwalu CARPATHIA 2011 czy głównej nagrody na Międzynarodowym Kampusie Artystycznym FAMA 2013. W 2014 roku został również nominowany do nagrody artNoble w kategorii muzyka.

Debiutancka płyta „Morze” to trzynaście utworów utrzymanych w klimacie artystycznego popu. Całość okraszona jest elementami muzyki filmowej. Skrzypce czy fortepian także towarzyszą temu wyjątkowemu przedsięwzięciu. Piosenki zamieszczone na płycie utrzymane są w delikatnym tonie, głos Ralpha jest obłędnie czysty, a instrumenty, na których bazuje (skrzypce, wiolonczela, pianino, gitara akustyczna, bas, perkusja czy moog) nadają muzyce wyrazu i odróżniają ją od innych produkcji. Krążek jest spójny. Zbudowana na nim narracja wyraża emocje w oparciu o przeżycia samego Kaminskiego. Zapisane na płycie ważne momenty z życia stanowią podróż po wyobraźni autora. Większość utworów jest polskojęzyczna. Anglojęzyczne perełki to początek i klamra płyty.

 

 

„Morze” jest jak morze. Zwykle spokojne, stonowane, w ładnych barwach. Bywają jednak momenty, kiedy morze zostaje wzburzone i tworzą się fale, niszczące założone przez nas wizje. Tak jest z płytą Kamińskiego, gdzie ostrzejsze pod względem tematyki utwory przeprowadzają nas przez elementy życia, w które nie sięgamy zbyt często. Płyta zachęca to autorefleksji, wprowadza w nostalgiczny nastrój. Pora jej wydania idealnie zgrywa się z jednym z utworów na niej wydanych. Mowa o „Grudniowej Piosence”, która zdecydowanie nie jest komercyjnym utworem do grania w radiowych rozgłośniach. Bije od niej niepowtarzalna magia. Dla kontrastu na płycie zamieszczony został także letni utwór. Choć skojarzenia z latem mamy pozytywne, tytuł utworu już taki nie jest. „Lato bez Ciebie” to wyznanie mężczyzny, który czeka na znak od kobiety. Wbrew smutnej aurze towarzyszącej całej sytuacji, jest to najbardziej żywy utwór na tej produkcji.

Podczas przesłuchiwania utworów: „Lato bez Ciebie”, „Zawsze” i „Los” miałam wrażenie, że słyszę momentami Artura Rojka. Obaj kompozytorzy mają talent, moc, wrażliwą osobowość i charyzmę, stąd uważam, że skojarzenie te jest idealne. Mimo wszystko Ralph Kaminski nie jest kopią żadnego muzyka, który przechadza się w ważnym dla nas świecie. Nadaje on muzyce własną wizję, barwę i kreuje piosenki tak, by łapały za serce, jednocześnie coś udowadniały.

Muzyka Kaminskiego jest dojrzała, przemyślana. Wydrąża w głowie głębokie dziury i mocno porusza. W większości utworów pojawiają się urocze chórki, a warstwa liryczna jest dopracowana w każdym calu. Bezbłędność jaślanina sytuuje go niesamowicie wysoko wśród tegorocznych debiutów. W „Morzu” można się zanurzyć z nadzieją odnalezienia pereł i tego życzę każdemu, kto sięgnie po tę produkcję.

Ocena: 9/10