Cigarettes After Sex w warszawskiej Proximie [relacja]
» » Cigarettes After Sex w warszawskiej Proximie [relacja]

Cigarettes After Sex w warszawskiej Proximie [relacja]

Kategoria: Relacje | 0

Ci, którzy dokładnie śledzą poczynania zespołu Cigarettes After Sex doskonale wiedzą, że muzycy uwielbiają grać w Polsce. Nie bez powodu odwiedzili nasz kraj już drugi raz w tym roku w przeciągu kilku miesięcy.  W grudniu przyjechali na trzy koncerty, a 16 grudnia wystąpili w warszawskim klubie Proxima. Przeczytajcie naszą relację z tego wydarzenia.

Muzycy przyjechali do Polski zaprezentować wydane wcześniej kompozycje, choć nie zabrakło również nowych utworów, które pojawią na ich debiutanckim albumie długogrającym. Ukaże się on w czerwcu przyszłego roku.

Koncert Cigarettes After Sex supportował duet Furniture, składający się z pianisty oraz perkusisty. Ich występ zdecydowanie nie należał do tych udanych. Muzycy nie mieli żadnego kontaktu z publicznością. Można było odnieść wrażenie, że się izolują od widzów zgromadzonych w Proximie. Furniture zaprezentowało kilka swoich kompozycji, które były bardzo jednostajne i podobne do siebie. Publiczność momentami nawet nie zwracała uwagi co się dzieje na scenie. Słychać było bardzo głośne rozmowy. Niektórzy robili zdjęcia. Gdy skończyli publiczność nieco się ożywiła i z ogromnym zaciekawieniem czekała na występ gwiazdy tego wieczoru.

Chwile po godzinie 20:30 na scenie pojawili się muzycy zespołu Cigarettes After Sex i zaczęli grać kompozycje z wcześniej wydanej epki i singla  czyli „I” i „Affection”. Ich wykonania były niesamowicie emocjonalne, a w klubie panowała absolutna cisza. Ludzie słuchali koncertu w ogromnym skupieniu. Niektórzy próbowali robić zdjęcia, czy nagrywać fragmenty piosenek, ale byli oni w mniejszości. Inni stali jak zahipnotyzowani jakby zapomnieli o otaczającej rzeczywistości. W setliście oczywiście znalazły się najbardziej znane utwory tej amerykańskiej grupy między innymi „Affection” czy „K”. Greg Gonzalez śpiewał z ogromnym zaangażowaniem, a na jego twarzy malowały się przeróżne emocje. W przeciwieństwie do zespołu Furniture muzycy utrzymywali kontakt z publicznością. Oświetlenie na scenie zostało ograniczone do minimum, dzięki czemu w klubie panował dosyć mroczny nastrój, który doskonale komponował się z muzyką prezentowaną przez  grupę Cigarettes After Sex. Oprócz doskonale znanych kompozycji muzycy zaprezentowali też utwory z nadchodzącej płyty. Były to kompozycje utrzymane w ambientowo-popowym klimacie, do którego nas przyzwyczaili. Po około 45 minutach koncertu ze sceny padły słowa „This is our last song”. Publiczność zareagowała natychmiast, rozległy się gromkie brawa i okrzyki „one more, one more”. Muzycy zeszli ze sceny by na nią powrócić po kilku minutach i zaprezentować jeszcze więcej nowych, bardzo intrygujących kompozycji. Bisowali przez około 25 min. Ludzie zgromadzeni w Proximie słuchali jakby zaczarowani. W klubie panowała dość mroczna atmosfera. Gdy skończyli grać brawa  nie miały końca. Publiczność liczyła na to, że może jeszcze wrócą na scenę. Nie wrócili, ale za to po koncercie wyszli spotkać się ze swoimi fanami, podpisywali bilety, pozowali do zdjęć, rozmawiali. To w pewien sposób wynagrodziło ten wspaniały choć za krótki koncert.

Koncert Cigarettes After Sex na pewno zapamiętam na długo, a to dzięki niezwykłej atmosferze, panującej tego wieczoru w Proximie. Muzycy brzmią zdecydowanie lepiej na żywo niż na płytach. Tworzą niezapomniany klimat z jednej strony mroczny, a z drugiej jakby relaksujący. Wizualizacje zostały ograniczone do minimum, dzięki czemu można było się skupić na muzyce i na tym polega siła ich występów. Wrócą do Polski na pewno, a wtedy znowu chętnie się wybiorę na ich koncert, dostarczający tak wielu różnorodnych przeżyć.