Mike Skowron „Skrawki” [recenzja]
» » Mike Skowron „Skrawki” [recenzja]

Mike Skowron „Skrawki” [recenzja]

Kategoria: Recenzje | 0

W obecnym czasie, gdzie rynek jest pełen wokalistów – świeżynek, trudno jest zadebiutować. Udało się to grupie Mike SKOWRON, która jest nowo powstałym projektem, w skład którego wchodzą: Dorota Kopka-Broniarz, Lesław Matecki, Adam Lemańczyk i Jarosław Kucharczyk. Tych czworo wspaniałych stworzyło coś na miarę obecnych czasów, gdzie muzyka pop stała się nudna, a do czystych brzmień elektroniki, uszy zwykłego słuchacza jeszcze się nie przyzwyczaiły.

Debiutancki album grupy zatytułowany „Skrawki” to coś więcej niż muzyka powstała na bazie melodii. To oryginalne dźwięki instrumentów połączone z pewnym i charyzmatycznym kobiecym wokalem, w które wplata się doza naturalnych, zwykle niepożądanych dźwięków otoczenia. To właśnie te dźwięki nadają całości wyrafinowanego charakteru i nietuzinkowości, której na rynku muzycznym jest mało.

mike-skowron-skrawekMike SKOWRON to debiutująca kapela, która pop urozmaiciła analogowymi syntezatorami i szczyptą elektronicznych dźwięków. Utwory zespołu są delikatne, liryczne, jednocześnie mają pazur, który wyróżnia je na tle podobnie sklasyfikowanych kompozycji. Nie da się jednoznacznie określić, do której szuflady włożyć płytę „Skrawki”. Ekstremalnie zabarwione dźwięki wraz z sekcją dętą, której ucho nie jest w stanie pominąć, tworzą coś szalonego, jednocześnie przejrzystego i minimalistycznego.

„Gdybyśmy bardzo chcieli i musieli muzykę Mike SKOWRON do kogoś porównać to może byłby to islandzki Asgeir, kanadyjska Feist czy minimalistyczna Cat Power. Usłyszelibyśmy dalekie echa takich artystów Indie folk jak Ben Howard, awangardo-folkowego Sufjana Stevensa i St. Vincent, norweskiego songwritera Thomasa Dybdahla czy art popowego brytyjskiego Daughter. Ale to wszystko tylko echa. Ponieważ jest to tylko mały fragment muzyki, która gościła w naszych uszach przez ostatni rok. Co i tak nie przekłada się na to, co słyszymy na EPce.” – mówi wokalistka projektu Mike SKOWRON.

„Skrawki” tak naprawdę wcale nie są skrawkami. To cztery syte utwory, w których przeważa tęsknota i nawiązanie do wspomnień. „L1” rozpoczynające EPkę to kobiece wyznanie, w którym elementy przyrody odzwierciedlają nastrój płci pięknej. Ujawnia się tęsknota, ale i nadzieja na to, że choć „biały dywan nie przykryje rdzawych plam”, pogodzenie się z losem będzie dobrym wyborem. Utwór jest spokojny, jednak napięcie zbudowane jest w jego końcowej fazie, gdzie brzmienia powstałe z urządzeń zasilanych prądem ściskają umysł i zmuszają do rozmyślań nad dalszym przebiegiem bajronicznej opowieści.

 

 

Skrawek” to numer, z którym świat miał okazję zapoznać się już w maju bieżącego roku. Październik z kolei przyniósł internautom piosenkę „L2„. Do tego utworu powstał niebanalny klip, w którym wystąpiła aktorka Katarzyna Kwiatkowska, a którego autorką jest Olga Czyżykiewicz, założycielka filmowej grupy TADAM. Teledysk przedstawia wewnętrzny świat kobiety, który jest pełen skrajnych emocji. Intrygująca wydaje się być piosenka „Kucyk„. Elektroniczna wariacja i niecodzienne słowa wykrzyczane przez kobietę pokazują jej namiętność, ale i nachalność. Kobieta pragnie bowiem, by wilczy głód zepsuł jej kucyka.

EPka jest pełna kontrastów. Począwszy od połączenia różniących się od siebie gatunków muzycznych, aż po zestawienie sprzecznych pragnień i dwóch ludzkich natur. To właśnie one przedstawione są na okładce płyty, za projekt której odpowiedzialna jest Martyna Kardach. Wilk jest tutaj kontrastem do filigranowej kobiety, umieszczonej w jego ciele.

Autorzy tego niezwykłego projektu lubią eksperymentować. Robią to w smaczny sposób, dogadzając słuchaczom, jednocześnie nie przesadzając z ozdobnikami, które wychodzą na pierwszy plan. W grupie Mike SKOWRON widać potencjał, który powinien zaowocować wartościowym, pełnowymiarowym albumem.

Ocena: 8/10