Archive na Torwarze [relacja]
» » Archive na Torwarze [relacja]

Archive na Torwarze [relacja]

Kategoria: Relacje | 0


Gdy pisałam recenzję najnowszego albumu Archive „The False Foundation” (przeczytaj recenzję TUTAJ), zastanawiałam się jak utwory z tej płyty, będą brzmiały na żywo. Przekonałam się o tym w ostatnią sobotę (19 listopada), kiedy muzycy tej angielskiej formacji wystąpili w Warszawie na Torwarze. Było to moje drugie koncertowe spotkanie z zespołem Archive. Po raz kolejny muzycy przygotowali spektakl, tym razem oparty na rozbudowanych wizualizacjach, a także na niesamowitej ekspresji scenicznej.

 

Występ Archive supportowała grupa Dr Dr(one), pochodząca z Paryża. Artyści zagrali kilka swoich kompozycji z płyty „LyreBird”. Zostały one utrzymane w klimacie muzyki elektronicznej. Z jednej strony nie było w nich nic odkrywczego, ale mimo wszystko okazały się intrygujące. Charakteryzowały się dość interesującymi zmianami klimatu muzycznego. Na pewno trzeba stwierdzić, że suport był doskonale dopasowany do gwiazdy wieczoru, co nieczęsto zdarza się na koncertach. Dr Dr(one) rozgrzał publiczność przed momentem kulminacyjnym tego wieczoru, takie było ich zadanie, z którego bardzo dobrze się wywiązali.

 
Chwilę po godzinie 21 na scenie pojawili się muzycy Archive i zaczęli grać. Setlista podczas ich występu była ułożona w sposób fenomenalny utwory z najnowszego albumu przeplatały się z tymi poprzednich płyt. Nie zabrakło kilku bardzo znanych kompozycji, ale też takich, których nikt się nie spodziewał. Zaczęło się bardzo energicznie. Muzycy pojawili się na scenie za białą kotarą, wtedy wybrzmiała piosenka „Driving In Nails”. Później można było usłyszeć kilka innych kompozycji z „The False Foundation” między innymi „Stay Tribal”, „Sell Out”, które nie brzmiało tak dobrze jak na płycie, ale mimo wszystko bardzo atrakcyjnie. Podczas kompozycji „Hatched” na scenie pojawiła się rozemocjonowana Holly Martin, która zaśpiewała ten utwór z ogromnym zaangażowaniem. W trakcie piosenki „Kid Corner” kurtyna opadła i od tamtej pory mogliśmy podziwiać muzyków w pełnej krasie i obserwować ogromne emocje, które towarzyszyły im podczas tego koncertu. W drugiej części wybrzmiały kompozycje takie jak: „Pulse”, „Splinters”, doskonale znane „Bullets” i fenomalnie wykonane przez Dave’a Pena „The Weight Of The World”. Podstawową część koncertu zakończył utwór „Blue Faces”, ale to nie było wszystko tego wieczoru. Muzycy przywołani gromkimi brawami, powrócili po chwili na scenę by zaprezentować bisy. Utwór „Bright Lights” został wykonany jako pierwszy i brzmiał zdecydowanie lepiej niż na płycie. Następnie po raz drugi na scenie pojawiła się Holly Martin, która zinterpretowała w oryginalny sposób piosenkę „You Make Me Feel”. Później zaprezentowała swoją nową kompozycję, jeszcze nigdzie niewydaną. Zaśpiewała ją z ogromnym zaangażowaniem i niesamowitymi emocjami. To jeden z najbardziej wzruszających momentów tego wieczoru. Nie zabrakło również sztandarowego koncertowego utworu z „Restriction” czyli „Feel It”. Został on wykonany bardzo energicznie i z ogromną ekspresją sceniczną, którą charakteryzuję się Dave Pen, dzięki temu ta kompozycja nabrała zupełnie innego wyrazu niż na płycie. Później publiczność miała okazję usłyszeć „Controlling Crowds” i zgodnie z tym co zostało zawarte w setliście, miał być to ostatni utwór tego wieczoru, ale stało się inaczej. Gdy muzycy zeszli ze sceny publiczność klaskała ile sił i udało się namówić zespół na jeszcze jeden bis i to jaki. Po chwili na scenie pojawił się Dave Pen, Darius Keller i jeden z gitarzystów. Zagrali „Again” w wersji akustycznej. Przy pierwszych dźwiękach publiczność zaczęła bić brawo, jednak potem nastała prawie absolutna cisza, wszyscy słuchali, co prawda niektórzy wyjęli telefony, aparaty by udokumentować ten moment. Gdy muzycy skończyli grać, brawa nie miały końca, ale trzeba przyznać, że na nie zdecydowanie zasłużyli. Wszystkie piosenki zostały wykonane z ogromnym zaangażowaniem, a spektakl został dopracowany w każdym szczególe.

 

Moje drugie koncertowe spotkanie z zespołem Archive zapamiętam na długo, podobnie jak pierwsze. Muzycy i tym razem nie zawiedli wspaniałej polskiej publiczności, która doskonale wiedziała jak należy się zachować podczas ich występu. Setlista została ułożona w sposób niesamowicie przemyślany, choć też zaskakujący, do tego doskonale dopasowane wizualizacje i światła, obok których nie można przejść obojętnie. Mimo że ten koncert odbył się dosłownie kilka dni temu, ja już myślę o następnym, na który wybiorę się z niekłamaną przyjemnością. Muzycy na pewno szybko wrócą do naszego kraju, bo jak sami twierdzą nigdzie indziej nie są przyjmowani przez publiczność tak jak w Polsce.