SO!MUSIC

NOWA STRONA MUZYKI

#Tygodniówka

Karuzela się rozkręca

94174688_DBowie-04
w tym tygodniu David Bowie był na ustach wszystkich

Drugi tydzień nowego roku kalendarzowego przynosi zapowiedzi koncertów, głośną płytę jednego z najwybitniejszych wokalistów czasów współczesnych czy rozstrzygnięcie prestiżowego konkursu związanego z młodymi muzykami. Brzmi zachęcająco? Zapraszam do lektury kolejnej Tygodniówki, w której przeczytacie nie tylko o sukcesie krążka Davida Bowiego.

Zacząć trzeba jednak od “Blackstar”, gdyż każdy kolejny materiał od tego pana to wydarzenie na skalę światową. Nie można zaprzeczyć, że artysta zrewolucjonizował scenę alternatywną już od lat 70-tych. Oprócz tego, że regularnie prezentuje słuchaczom ambitne, artystyczne piosenki, udziela się jako malarz, regularnie pojawia się w filmach i jest twórcą jednego z najbardziej rozpoznawalnych wizerunków scenicznych. W swoich kompozycjach łączy motywy z krautrocka, elektroniki, jazzu czy muzyki eksperymentalnej, przez co lubią go zarówno miłośnicy klasyki w stylu Queen, jak i hipsterzy uwielbiający syntezatory. Nie trzeba wymieniać jego pozostałych przymiotów – wystarczy zajrzeć do jego bogatej dyskografii i przesłuchać kilka utworów, aby przekonać się, że mamy do czynienia z ikoną współczesnej popkultury.

W miniony piątek na półkach sklepowych pojawiła się dwudziesta szósta płyta w dorobku Davida Bowiego. Chociaż od wokalisty otrzymaliśmy raptem siedem premierowych kompozycji, wszystkie składają się na czterdziestopięciominutową, piękną historię, którą jeszcze przed premierą bardzo wysoko oceniły branżowe media. “Blackstar” opisywane jest jako odejście od rock`n`rolla na rzecz innych gatunków muzycznych. Jakkolwiek nazwalibyśmy stylistykę, w której osadzony jest tytułowy utwór czy “Lazarus”, jedno jest pewne: tajemniczy, odrealniony wokal Brytyjczyka zabrzmi dobrze w każdym instrumentarium. A jego najnowsze wydawnictwo po prostu trzeba znać.

[kad_youtube url=”https://www.youtube.com/watch?v=kszLwBaC4Sw” width=900 height=450 ]

W notce dołączonej do opisów sklepów internetowych przeczytamy, że Bowie przy tworzeniu premierowego krążka inspirował się twórczością Kraftwerka, jednej z najbardziej charakterystycznych formacji pochodzącej z Niemiec. To właśnie czwórka charyzmatycznych muzyków postawiła fundamenty pod współczesną elektronikę. Dzięki bezkompromisowemu podejściu do syntetycznych dźwięków grupa stworzyła szereg kultowych dziś płyt, które zmotywowały do działania nie tylko wspomnianego Davida, ale grono cenionych i szanowanych producentów trip-hopu oraz alternatywy.

W Tygodniówce o tym składzie piszę nie bez powodu. Agencja Live Nation ogłosiła bowiem, że po świetnie przyjętym koncercie w krakowskiej ICE Arena Kraftwerk wraca do Polski ze swoim multimedialnym widowiskiem. Zestawienie organicznych i sztucznie generowanych dźwięków z trójwymiarowymi wizualizacjami to przepis Niemców na niezwykłe show. Rodzima publiczność będzie mogła zasmakować go całkiem niedługo, bo 29 lipca w sopockiej Operze Leśnej. Bilety trafią do sprzedaży już w najbliższy poniedziałek – warto się pospieszyć, bo mogą rozejść się jak ciepłe bułeczki.

[kad_youtube url=”https://www.youtube.com/watch?v=OQIYEPe6DWY” width=900 height=450]

Całkiem płynnie przechodzimy do kolejnego punktu, czyli nowości od jednego z najsłynniejszych zespołów prezentujących muzykę eksperymentalną na świecie. Ich twórczość to stałe poszukiwanie własnego, niepowtarzalnego stylu, a także zabawy formą i treścią. Amerykańskie Animal Collective możemy z całą pewnością zaliczyć do najważniejszych przedstawicieli psychodelii w ostatnich latach. Wskazują na to różnorodne płyty, ale i otoczka, jaką artyści tworzą wokół swojej twórczości – także wizualna.

Miniony tydzień przyniósł nam potwierdzenie tezy, jakoby formacja zwracała szczególną uwagę nie tylko na muzyczną stronę swojego projektu. Od muzyków otrzymaliśmy bowiem klip do kawałka promującego ich najnowszą płytę “FloriDada”. Teledysk, który został zrealizowany przez reżysera programu Adult Swim, ocieka abstrakcją, eksperymentem i oryginalnością. Jeśli nie masz problemu z feerią jaskrawych barw na ekranie, a historie miłosne przedstawiane w telenowelach wydają ci się zbyt banalne, to wideo jest skierowane wprost do Ciebie.

[kad_youtube url=”https://youtu.be/cuoIvNFUY7I” width=900 height=450 ]

Przechodzimy na polskie podwórko. W minionym tygodniu bardzo uaktywnił się Daniel Spaleniak, o którym pisaliśmy już na łamach Somusic. Jego wizyta w Programie Alternatywnym zwiastowała nie tylko nowy singiel “Back Home” nagrany wspólnie z Katarzyną Kowalczyk (Coals), ale całą płytę. Dodatkowo, dowiedzieliśmy się o długo wyczekiwanym powrocie hip – hopowego zespołu Kaliber 44, a ceniona za swoje elektroniczne brzmienie grupa KAMP! opublikowała na portalu Red Bull Music nowy teledysk. Najważniejszą informacją dla miłośników koncertów wydaje się być jednak powrót Dawida Podsiadło na trasę, podczas której wokalista będzie promować swój najnowszy album “Annoyance and Disappointment”. Do tej pory zabrzanin pojawił się z nowym materiałem na żywo wyłącznie w warszawskim Palladium, toteż jedenaście występów ogłoszonych pod koniec tego tygodnia cieszy podwójnie. Jeśli jeszcze nie zajrzeliście do rozpiski, sprawdźcie tutaj. Podobnie jak w przypadku Kraftwerka, radzimy szybko zaopatrzyć się w wejściówki – zainteresowanie zobaczeniem frontmana Curly Heads na scenie jest ogromne.

Na sam koniec pora na małe sprawdzenie, kto w nadchodzącym roku będzie rozchwytywany przez promotorów festiwali i koncertów klubowych. Jak zawsze, na początku stycznia rozstrzygnięto plebiscyt BBC Sound of, w którym wyłaniane są najjaśniejsze punkty na gwiazdozbiorze sceny muzycznej. W ostatnich latach takim mianem okrzyknięto Years & Years, Sama Smitha, siostry Haim czy Jessie J. Sukces tych wykonawców pokazuje, że zestawienie jest dość miarodajne i warto zwrócić uwagę na poczynania jego laureatów.

W 2016 na najwyższym stopniu podium stanął Brytyjczyk Jack Garratt. Wokalista tworzy muzykę osadzoną w trip-hopowym, indiepopowym klimacie, który przywodzi na myśl dokonania Jamiego Woona albo Cheta Fakera. W lutym artysta wyda swój pierwszy krążek “Phase” i to właśnie on zweryfikuje, czy debiutant utrzyma się na rynku. Zarówno jemu, jak i pozostałym laureatom plebiscytu – Mura Masie, Alessie Carze, NAO czy Blossoms – z całego serca tego życzę.

[kad_youtube url=”https://www.youtube.com/watch?v=ZqtvrsNLFMs” width=900 height=450 ]