SO!MUSIC

NOWA STRONA MUZYKI

#Tygodniówka

Noworoczny miszmasz muzyczny

natalie cole
Natalie Cole odeszła w sylwestrową noc

Każdy z nas zerwał ostatnią kartkę z kalendarza na 2015 rok i rozpoczął nowy rozdział w swoim życiu. Początek stycznia to także ważny okres dla rynku muzycznego – w pierwszych tygodniach dowiadujemy się, kto powróci na trasę koncertową, a kto zaszyje się na najbliższe miesiące w studiu nagraniowym. Pierwszą Tygodniówkę w tym roku poświęcamy takim optymistycznym newsom, choć niestety nie zabrakło smutnej informacji.

W minionym roku świat muzyki stracił wiele ważnych osobistości. Styczeń rozpoczął się od odejścia wybitnego bluesmana – Jana Kyks Skrzeka. W maju pożegnaliśmy ikonę tego samego gatunku, czyli B.B. Kinga. Kilka miesięcy później po walce ze szpiczakiem odeszła wokalistka amerykańskiego zespołu Camera Obscura – Tracyanne Campbell. Kiedy wydawało się, że nie będziemy musieli dopisywać do niekrótkiej już listy kolejnej postaci, poranek 28 grudnia przyniósł nam niemiłą niespodziankę. Trzy dni po tym, jak dowiedział się o swojej chorobie, na nowotwór zmarł lider legendarnego zespołu Motorhead: Lenny Kilmister. W związku ze śmiercią swojego wokalisty formacja postanowiła zakończyć swoją działalność – co jest niepowetowaną stratą dla współczesnego rocka.

1 stycznia również nie był szczęśliwym dniem dla światowej muzyki rozrywkowej. Po długoletnich kłopotach zdrowotnych zmarła Natalie Cole, córka wybitnego śpiewaka jazzowego Nat King Cole’a. Oprócz tego, że artystka była bodaj największą popularyzatorką muzyki swojego ojca, sama nagrała kilka świetnie przyjętych w środowisku recenzenckim albumów. Chociaż w ostatnich latach piosenkarka coraz rzadziej pojawiała się na festiwalach i klubowych koncertach, o jej wielkim sercu i miłości do muzyki pamiętają dziś tłumy fanów – na czele z rodziną. “Natalie stoczyła zaciekłą, odważną walkę, umierając tak, jak żyła: z godnością, siłą i honorem. Będzie nam brakować naszej ukochanej Matki i siostry. Pozostanie ona na zawsze niezapomniana w naszych sercach” – piszą krewni wokalistki w oficjalnym komunikacie.

[kad_youtube url=”https://www.youtube.com/watch?v=bPkYKhFIfyE” width=900 height=450 ]

W podobnej konwencji co Natalie Cole swoją muzykę tworzy kolejna bohaterka Tygodniówki, czyli Aretha Franklin. Wideo, w którym królowa soulu prezentuje na żywo swoją najpopularniejszą piosenkę “(You Make Me Feel Like) A Natural Woman”, robi sensację w Internecie. Nic dziwnego: amerykańska wokalistka mimo tego, że na scenie działa już od kilkudziesięciu lat, wciąż pozostaje młoda duchem i robi furorę. Wzruszyć samego Baracka Obamę do łez nie jest przecież chyba tak łatwo, prawda?

[kad_youtube url=”https://www.youtube.com/watch?v=5RIgeu-6Jcs” width=900 height=450 ]

O Arethcie Franklin nie sposób nie pisać jak o legendzie, która zmieniła oblicze amerykańskiej estrady. Podobny status można nadać pewnemu hardrockowemu zespołowi założonemu ponad trzydzieści lat temu w kalifornijskim Los Angeles. Na muzyce serwowanej przez Guns`n`Roses wychowały się pokolenia, dlatego każda informacja o ich zjednoczeniu na scenie jest na wagę złota. Kilkanaście lat temu muzycy przestali bowiem koncertować w oryginalnym składzie i zajęli się solową karierą. Starych wyjadaczy zastąpili mniej doświadczeni instrumentaliści, co nie spodobało się wszystkim fanom Slasha czy Axl Rose’a. Wiadomość, jaką przekazał w tym tygodniu New York Times, jest zatem wyjątkowo radosna. Anonimowa osoba, która współpracuje przy produkcji jednego z największych festiwali na świecie – Coachelli – ujawniła, że w kwietniu na jednej z głównych scen pojawi się grupa w niepełnej, ale częściowo pierwotnej konfiguracji. Cieszy również wieść o tym, że to nie jedyna reaktywacja, jaka zdarzy się w tym roku na scenie: do koncertowania powróci dawno niewidziane LCD Soundsystem. Czy ktoś z tej dwójki pojawi się latem nad Wisłą? Mało prawdopodobne, ale pozostaje wierzyć, że promotorzy wykorzystają szansę na uprzyjemnienie melomanom wakacji.

[kad_youtube url=”https://www.youtube.com/watch?v=zRIbf6JqkNc” width=900 height=450 ]

Dzisiaj dużo klasyki. Chociaż podejrzewam, że spora grupa czytelników Somusic słuchała na początku roku radiowej Trójki, warto przypomnieć wyniki Topu Wszechczasów. Lista kilkuset kultowych piosenek, które wybierają słuchacze w internetowym głosowaniu, wzbudza olbrzymie emocje. Za każdym razem pojawia się pytanie: czy Gotye albo Adele prezentuje wystarczająco uniwersalną muzykę, która powinna trafić do pierwszej setki? W komentarzach trwa  wojna między fanami Pink Floyd, Queen i The Beatles. Na szczęście takie sytuacje zdarzają się coraz rzadziej, bo 1 stycznia w rozgłośni Polskiego Radia ponad wszystkimi podziałami rządzi muzyka. A ta po raz kolejny zabrzmiała wyjątkowo pięknie: brązowy krążek przypadł w udziale “Bohemian Rhapsody”, srebrny trafił do Led Zeppelin i ich “Stairway to Heaven” , a na najwyższym stopniu podium stanęło Dire Straits z “Brothers in Arms” . Wszystkich, którym nie udało się w piątek włączyć radioobiorników, pocieszam: 3 maja odbędzie się kolejna odsłona zestawienia. Tym razem na tapetę zostaną wzięte wyłącznie polskie piosenki.

Prawie na sam koniec pierwszej w 2016 roku Tygodniówki pora na dwa utwory, które odbiegają od norm wytyczonych przez wspominanych Guns`n`Roses czy Arethę Franklin. Swoim fanom sylwestrową zabawę postanowiła umilić dwójka rozchwytywanych obecnie na rynku eksperymentalnej elektroniki producentów. Nowymi, wcześniej niepublikowanymi nigdzie kawałkami podzielił się z nami Aphex Twin (odsłuchaj) i wenezuelski Arca (odsłuchaj). Chociaż panowie różnią się od siebie wielkością dyskografii i długością stażu na scenie, w premierowych piosenkach dostrzegam wspólny mianownik. Jest nim zarówno tajemniczość płynąca z syntezatorów, jak i zapowiedź czegoś nowego – na co wypada czekać przez następne dwanaście miesięcy.

Na deser zaś szybkie podsumowanie artystów, którzy już teraz wyjawili swoim fanom powrót do regularnego koncertowania. Nową płytę obiecali giganci indie-rocka – Kings of Leon. Swoje kolejne oblicze obiecała odkryć przed wszystkimi młoda wokalistka o anielskim głosie – Birdy. Na scenę powraca Sigur Rós, M83, a 8 stycznia swój kolejny krążek wyda David Bowie. Kolejka jest jeszcze dłuższa: jest na niej Animal Collective, The XX, The 1975, ANOHNI czy Crystal Castles. Nie pozostaje nam nic innego, jak założyć słuchawki i ruszyć w drogę. 2016 roku w dobrym rytmie wszystkim życzę!

[kad_youtube url=”https://www.youtube.com/watch?v=Iw2ssNnA_Es” width=900 height=450 ]