Koncert Sam Lee & Friends w ramach Ars Cameralis był niezwykłą muzyczną podróżą.
» » Koncert Sam Lee & Friends w ramach Ars Cameralis był niezwykłą muzyczną podróżą.

Koncert Sam Lee & Friends w ramach Ars Cameralis był niezwykłą muzyczną podróżą.

Kategoria: Relacje | 0
Sam Lee & Friends - Ars Cameralis, Kinoteatr Rialto
fot. Tomasz Böhm

Koncert Sam Lee & Friends w ramach XXIV Festiwalu Ars Cameralis, to punkt obowiązkowy na planie festiwalowym dla osób, które pociąga folkowe brzmienie. Koncert, który miał miejsce w katowickim Kinoteatrze Rialto, to nie tylko wydarzenie muzyczne, ale przede wszystkim podróż w czasie, poprzez historie i pieśni ludowe.
 

 
Sam Lee na co dzień kolekcjonuje i stara się ocalić od zapomnienia pieśni Nomadów i Wędrowców z terenu Wielkiej Brytanii i Irlandii. Zebrany materiał jest przechowywany, starannie dopieszczany tak, aby później szedł w świat. Muzyka zaprezentowana przez Sama i Przyjaciół, to muzyka do grania i słuchania z przyjaciółmi. Najlepiej w tawernie lub przy ognisku z butelką rumu. Co prawda takie udogodnienia nie do końca były możliwe w trakcie koncertu, ale kameralne i przyjemne wnętrze Kinoteatru Rialto idealnie się sprawdziło.

ZOBACZ GALERIĘ ZDJĘĆ Z KONCERTU SAM LEE & FRIENDS 

 

Sam Lee bardzo cenił sobie kontakt z publicznością, co podkreślało intymność koncertu i jego przyjazną atmosferę. Dbał o to, żeby opowiedzieć historię przytaczanych pieśni – dzięki temu mogliśmy dowiedzieć się, że gro z nich jest śpiewane od wieków a niektóre mogą mieć nawet tysiąc lat. Niesamowite jest to, że w każdym momencie koncertu było widać i słychać, że muzyka Nomadów, to pasja Sama i Przyjaciół. Mam wrażenie, że udało mu się skutecznie zarazić nią słuchaczy.

Sobotni koncert był jak magiczna mikstura, do które wrzucacie: Sama Amidona, Johna Downlanda, Kapelę ze Wsi Warszawa i Księżyc i powstaje nowa, wielowymiarowa jakość, jaką dają utwory grane przez Sama Lee &Friends. Jakoś pouczająca i wzruszająca.

 

 

O czym śpiewają bardowie od wieków? O miłości, rozłące, wojnie, rodzinie – tematy dalej bardzo aktualne i poruszające pomimo upływu czasu. Jak powiedział Sam na koncercie, kiedy śpiewa się takie pieśni pojęcie czasu zanika. Nie ma znaczenia czy to przeszłość, przyszłość czy teraźniejszość, to wszystko zatraca się w czasie. Zatraceniu sprzyja też nietuzinkowy dobór instrumentów muzycznych – muzycy grają na Shrutibox, wiolonczeli, drumli, ukulele, koto.
W trakcie koncertu Sam Lee &Friends mieliśmy czas zadumy, melancholii, ale także czas zabawy i tańca. Można było zupełnie stracić rachubę czasu – osobiście nie wiem, gdzie podziały się te dwie godziny.

 

 

Nie pozostaje mi nic innego, jak zaprosić Was do zapoznania się z nowym wydawnictwem Sam Lee & Friends “Fade in Time” i liczyć na to, że niedługo znów zagości w Polsce.

 

Sam Lee & Friends - Ars Cameralis, Kinoteatr Rialto
fot. Tomasz Böhm