Patrick the Pan: Każdy też ma inną percepcję świata i inne rzeczy go chwytają za serce [wywiad]
» » Patrick the Pan: Każdy też ma inną percepcję świata i inne rzeczy go chwytają za serce [wywiad]

Patrick the Pan: Każdy też ma inną percepcję świata i inne rzeczy go chwytają za serce [wywiad]

Kategoria: Wywiady | 0
Patrick the PanO swojej percepcji świata, muzyce i sławetnych krukach opowiedział nam Patrick the Pan. Z artystą spotkała się Karolina Łojko podczas koncertu w Poznaniu.

Karolina Łojko, SO!MUSIC
Muzyka to już jest Twoja praca czy nadal hobby? Pochłonęła Cię tak bardzo, że już nic innego się nie liczy?

Patrick the Pan
Mam z tego jakieś dochody. Moje koncerty mają charakter komercyjny, więc mogę to nazwać moją pracą. Ale jest to praca, która jest też moim hobby, to nie patrzę na to w ten sposób.

Ale masz też inną pracę? Da się to pogodzić?

Patrick the Pan
Dalej pracuję w Teatrze Słowackiego w Krakowie jako realizator dźwięku. Da się to pogodzić, ale to wymaga błogosławieństwa przełożonych, które na szczęście mam.

Wcześniej pracowałeś w sklepie, który splajtował. Czy wierzysz w przeznaczenie, że to musiało się stać, żebyś mógł wejść do swojego miętowego salonu i zacząć nagrywać?

Patrick the Pan
Ja w to totalnie wierzę. Wierzę w przeznaczenie, los, przypadki. Takie wydarzenia, tak jak to o czym mówisz, że straciłem pracę i znalazłem czas, żeby zacząć nagrywać. Cały wszechświat ułożył się idealnie, żeby ta płyta weszła i przecisnęła się przez uszy wielu ludzi i z powrotem do nich chciała wracać. Więc jak po czymś takim nie wierzyć.

Jak znalazłeś w sobie motywację. Straciłeś pracę, siadasz w domu i im dłużej tam siedzisz, tym bardziej nic Ci się nie chce. Nie chciałeś szukać innej pracy?

Patrick the Pan
To nie tak, że ja straciłem pracę i sobie pomyślałem, co tu zrobić, może nagram płytę. To była karmiona przez wiele lat, wręcz żądza, żeby to zrobić. Mi to chodziło po głowie od wielu lat i zawsze coś stało na przeszkodzie. A to praca, która pochłaniała mój czas czy szkoła, czy warunki, bo pies szczeka, a ja chcę nagrać wokal. Fantazjowałem sobie, że kiedyś zrobię tak, że pojadę do domu w góry i tam to zrobię, albo rzucę pracę i nagram to w domu, po cichu. Moja fantazja spełniła się, bo straciłem pracę. Nagle się ocknąłem, że jestem w sytuacji, w której wszystko mi się zgadza. Mam pomieszczenie, mam czas, mam pieniądze, mam warunki.

 

I teraz jak się budzisz, to myślisz: Kurde Piotrek, jesteś szczęściarzem czy Kurde Piotrek jeszcze dużo musisz zrobić?

Patrick the Pan
Piotrek szczęściarzu musisz jeszcze dużo zrobić. Oczywiście budzę się z uśmiechem na twarzy, jestem szczęśliwy z tych wszystkich momentów, które się dzieją, ale to nie trwa miesiąc, ale prawie trzy lata, więc zdążyłem się już do tego jakoś przyzwyczaić. Te wielkie emocje, przez które nie mogłem spać po nocach, już dawno opadły. Oczywiście dalej to kocham, to jest piękne, ale do wszystkiego człowiek jest się w stanie przyzwyczaić, nawet do tych najfajniejszych rzeczy.

Nie ma już takich nerwów, tremy?

Patrick the Pan
Nie, nie ma. Myślałem, że one wrócą przy premierze drugiej płyty. Byłem zadowolony, oczywiście. Obawiałem się też co powiedzą ludzie, ale to nie były jakieś emocje, które by mnie paraliżowały. To jest właśnie chyba to, że się do wszystkiego przyzwyczajamy. Nawet na Hawajach można się znudzić.

Ale planujesz kolejną płytę?

Patrick the Pan
Tak, już mam nawet napisane kilka piosnek. O ile pierwszą płytę nie miałem skrupułów, żeby grać dwa lata, to teraz przyłapałem się na tym, że piosenki z tej drugiej płyty mógłbym już odłożyć w kąt. Już nie czuję z nimi takiej emocjonalnej więzi, jaką czułem na początku. Zawsze jest niesamowita ekscytacja, kiedy tworzysz nową piosenkę. Lubię sobie wyobrażać, co pomyśli sobie słuchacz, jakie będą emocje na scenie, jak będę grał, czy ludzie odbiorą to tak samo mocno, jak ja to odbieram.

Nie piszesz banalnych tekstów, każda piosenka to inna historia. Skąd czerpiesz inspirację, jak to jest w Twoim wypadku?

Patrick the Pan
To nie tak, że dzień zaczynam od kawy i zastanawiam się co napisać i jakich metafor tam użyć. Każda piosenka rodzi się w innych okolicznościach, w innym stanie duchowym. Tak jak w Hełm grozy. Siedziałem na Myspace i widziałem tylko ikonki moich znajomych zamknięte w kwadratach, które piszą. Kwadraciki, które gadają. Innym razem masz Niedpowieści, kiedy wracasz z imprezy, na której miałeś bawić się dobrze, a dowiadujesz się od swojej przyjaciółki, co ludzie mówią za Twoimi plecami. I wracasz tak wkurzona, że nie chce Ci się żyć i masz ochotę wszystkich zabić. W ciągu jednej minuty w Twojej głowie buzują same złe emocje. Każda piosenka to jest osobna historia. Dlatego nie jestem Ci w stanie odpowiedzieć jak to robię. Każdy też ma inną percepcję świata i inne rzeczy go chwytają za serce.

Powiedz mi w takim razie skąd się wzięły kruki. Bo wiem, że są ładne, plastyczne, ale dlaczego akurat one, a nie na przykład wróbelki…

Patrick the Pan
Bo to są moje ulubione ptaki. Mają coś takiego mistycznego, magnetycznego w sobie. Patrzysz sobie na to stworzenie i wiesz, że to nie jest jakiś pusty gołąb. To jest bardziej myślące stworzenie, jak kot. Taki niezmiernie tajemniczy. Kruki to takie latające koty. Widzę w tym coś fascynującego.

Ale jak one pojawiły się u Ciebie, skąd pomysł?

Patrick the Pan
Historia jest taka, że kiedyś byłem u mojej przyjaciółki Agatki. Ona zajmuje się wystrojem wnętrz, ma smykałkę do takich rzeczy. Któregoś dnia, na jednej z jej szaf stał taki kruk. Później przy każdej wizycie w jej domu oglądałem go. Ostatecznie podarowałam mi go na urodziny. Cieszyłem się jak dziecko. Jak pojawiła się wizja, że chce nagrać płytę, wtedy wpadłem na pomysł, że jak kiedykolwiek będę grał koncerty, to kupię sobie więcej tych kruków i porozstawiam je po scenie. I tak zrobiłem.

Jesteś bardzo aktywnym użytkownikiem Facebooka. Bardzo mocno konwersujesz z fanami, piszesz odpowiadasz, jest to dla Ciebie ważne?

Patrick the Pan
Tak, uważam, że bliskość między artystą a fanem to jest coś, co internet powinien zapewniać. To nie jest tylko zimne prowadzenie fanpage, żeby można się było dowiedzieć wyłącznie o koncertach. Być może, jakbym miał 2 mln fanów, to miałbym kogoś, kto by to robił za mnie, bo człowiek nie może całe życie tam siedzieć. Dopóki mogę, to chcę to robić. Ja też kiedyś pisałem do różnych artystów, w różnych sprawach i nie zawsze wszyscy mi odpisywali. Nie chce powiedzieć, że się sparzyłem, ale to jest złe wrażenie. Dopóki mogę, to będę to robił, bo to po prostu lubię.

Dziękuję za rozmowę!

Dziękuję!