Recenzje

Rysy – Traveler [recenzja]

Rysy traveller

Podróżnik – tak najłatwiej przetłumaczyć tytuł debiutanckiego krążka Rys. Słowo to idealnie oddaje rolę odbiorcy nowego wydawnictwa ze stajni U Know Me Records – odsłuch płyty to niezwykła wędrówka przez nieodkryte jeszcze obszary elektroniki.

Pierwszy długogrający album wydaje się być naturalnym celem wspólnej wojaży Łukasza Stachurko i Wojtka Urbańskiego. Zaczęli całkiem tajemniczo, pojawiając się na największym jak dotąd klubowym koncercie Rebeki w Warszawie. Potem przyszła pora na premierę singla w trójkowej audycji Agnieszki Szydłowskiej czy występy na festiwalu Spring Break i Open`erze. Chociaż Traveler pojawiło się na sklepowych półkach w miniony piątek, huczna premiera wydawnictwa przypadła na koncert tam, gdzie nowa muzyka przyjmowana jest najchętniej – podczas Tauronu.

[kad_youtube url=”https://www.youtube.com/watch?v=1bQLOqlJkTA” width=900 height=400 ]

 

Jeszcze przed ujawnieniem pierwszych kompozycji wiadomo było, że płyta będzie mocną propozycją na polskim rynku IDM. Wspomniany Stachurko i Urbański to nazwiska znane weteranom parkietom klubowych: pierwszy współtworzy całkiem rozpoznawalny Sonar Soul, a drugi jest odpowiedzialny za energetyczne sety czy różnorakie remiksy. Gdy dowiedzieliśmy się, że muzyków wspierać będzie Justyna Święs z zespołu The Dumplings, apetyt na krążek dodatkowo się zaostrzył. Niespełna osiemnastoletnia wokalistka wykorzystuje właśnie swoje pięć minut: oprócz współpracy z Kubą Karasiem, zdarzyło jej się zaśpiewać niedawno na płycie Voo Voo czy uświetnić swoim występem jubileusz Skaldów.

Paradoksalnie, nagła popularność artystki w połączeniu z interesującą, promocyjną EP-ką Rys Ego trochę mnie zaniepokoiła. Obawiałem się, że nadmuchany do granic możliwości balonik pęknie, a piosenki na płycie, choć mistrzowsko zaaranżowane, zleją się w jedną, monotonną całość. Tak się na szczęście nie stało, a zamiast pesymistycznego scenariusza otrzymujemy niezwykły zestaw kawałków mogący podbić nie tylko polskie, ale i zagraniczne listy przebojów.

[kad_youtube url=”https://www.youtube.com/watch?v=4U2CHW-uZ0Y” width=900 height=400 ]

 

Po kilkukrotnym odsłuchaniu Traveller, moją uwagę zwróciła nieczęsto spotykana w tym gatunku muzycznym odrębność każdej z kompozycji. Nierzadko zdarza mi się odłożyć jakiś album ze względu na fakt, że wszystkie utwory brzmią tak samo. W materiale Rys wygląda to inaczej: chociaż całość można spoić wspólnym mianownikiem – rytmem i charakterystycznymi, eterycznymi bitami, każda z dziesięciu propozycji kryje w sobie coś oryginalnego i rozpoznawalnego.

Spora w tym zasługa Łukasza i Wojtka, którzy szturmem wbili się do czołówki krajowego, nowoczesnego electro – popu. Taneczne, zwiewne kompozycje przywodzą na myśl nie tylko rodzimą Rebekę, ale i SBTRKT, Caribou czy Bonobo. Duetowi udało się sprawnie lawirować pomiędzy tanecznymi, odrobinę drum`n`basowymi klimatami (I Will Fly) a odrobinę duszniejszymi, zabarwionymi rave’em kawałkami (High Sleep czy The Fib).

Sama warstwa instrumentalna niekiedy nie wystarcza jednak, żeby przyciągnąć tłumy na koncertach – pojawienie się Justyny Święs na nagraniach jest niemałym plusem. Kiedy słucham transowego Ego albo pulsującego Shimmer, nie jestem w stanie uwierzyć, że to ta sama postać, która jeszcze przed rokiem gubiła zwrotki na koncertach i niepewnie czuła się w akompaniamencie syntezatorów. Dziś głos piosenkarki jest dojrzały i doskonale zgrywa się z elektroniką serwowaną przez Rysy.

[kad_youtube url=”https://www.youtube.com/watch?v=3lhuQdskTdc” width=900 height=400 ]

 

Połowa duetu The Dumplings nie jest jednak jedyną wokalną niespodzianką na Traveler. Pozytywnie zaskakuje Bartek Schmidt, szerszej publiczności znany jako Baasch. W Cold Inside odchodzi od typowej dla siebie brudnej elektroniki i śpiewa w sposób, który aprobowaliby nawet bracia Lawrence z zespołu Disclosure. Cały krążek zwieńczony jest za to oryginalnym, dream-popowym Przyjmij Brak, gdzie gościnnie udziela się znany z programu talent – show Piotr Zioła.

Trzeba przyznać, że brakowało takiego projektu na krajowej scenie. Chociaż syntezatory nad Wisłą stają się coraz popularniejsze (Zamilska, Klaves, Ptaki czy duety w stylu XXANAXX), tylko Smolik wcześniej decydował się na elektroniczne kolaboracje z często niepowiązanymi ze sobą wokalistami. Rysy wypełniają tę lukę w 90 procentach. Bo jeszcze musi być miejsce na ich kolejne albumy.

 

Dodaj komentarz