Neony: Muzyka zawsze była środkiem na burzenie murów między ludźmi, to jedna z jej najwspanialszych zalet i funkcji [wywiad]
» » Neony: Muzyka zawsze była środkiem na burzenie murów między ludźmi, to jedna z jej najwspanialszych zalet i funkcji [wywiad]

Neony: Muzyka zawsze była środkiem na burzenie murów między ludźmi, to jedna z jej najwspanialszych zalet i funkcji [wywiad]

Kategoria: Wywiady | 0
fot. Sonia Szóstak
Ukazuje się właśnie ich druga płyta Uniform. Dziś Neony to trio, ale podczas koncertów tego nie odczuwają. Wokalista zespołu, Dawid Zając (Vlad) opowiada nam o historiach, które zawiera premierowy materiał, o różnicach w byłym i aktualnym składzie zespołu, o murach międzyludzich i o tym, co „zawiera” tytuł płyty Uniform


SO!MUSIC 

Cytując z informacji o albumie „Chociaż szlak wiedzie pod górę, z takim albumem jak „Uniform” to nie będzie trudny marsz.” Z takim albumem, czyli jakim, o czym opowiada Uniform?
Vlad 
Nie chcę kategoryzować, ale jednocześnie muszę to powiedzieć, że zwracam uwagę raczej na ogólne trendy w myśleniu, zachowania i relacje między ludźmi. Moje obserwacje nie dotyczą konkretnego środowiska. Staram się bywać wszędzie, podpatrywać, podsłuchiwać i siłą rzeczy tworzy się w podświadomości jakaś analiza tych obserwacji, która wypływa później w postaci tekstu. Lubię kiedy tekst zaskakuje nawet mnie, autora. Najpierw piszesz, a później analizujesz, skąd wzięła się ta myśl, fraza, metafora? To ciekawe doświadczenie. Lubię zwracać na coś uwagę, raczej nie pouczam i nie wskazuję drogi. Każdy posiada inny rodzaj wrażliwości i postrzegania świata. Patrzymy w tę samą stronę, ale zwracamy uwagę na inne rzeczy. Tak widzę, aktualny stan rzeczy w Uniformie. Widzę pęd za marchewką, widzę kult młodości, zanikającą wartość treści na rzecz infantylnej i prostackiej formy. Widzę zmieniające się sposoby komunikacji i ewoluujący język. Na szczęście widzę też dobre rzeczy, dlatego ta płyta jest jasna. To taki koń trojański – w prostych i tanecznych piosenkach, ukryta jest jednak treść. Jeśli chcesz to pomyśl, jeśli nie, ciesz się muzyką, tańcz, cokolwiek. 

SO!MUSIC 

Kilka dni temu zakończyła się tegoroczna edycja Jarocin Festiwal. Wy z kolei kilka lat temu wygraliście przegląd zespołów właśnie na tym festiwalu. Wracacie wspomnieniami do tego dnia, dużo on Wam dał? A może sami wracacie na koncerty w Jarocinie?
Vlad 
W Jarocinie byliśmy tylko w 2010 roku kiedy wygraliśmy Konkurs Młodych Zespołów i rok później, wtedy otwieraliśmy dużą scenę i graliśmy pełny koncert na Tourbusie w okolicach godziny 1:00 w nocy. Wrażenia niezapomniane i przednia zabawa do rana, zakończona imprezą na polu buraków. Nie było nic do jedzenia w promieniu kilku kilometrów, ale buraki cukrowe dają energię i mają dużo wartości odżywczych. (uśmiech) Jarocin dał nam tyle, że w roku zwycięstwa chętnie pisały o nas portale – to wszystko. Na całą resztę zapracowaliśmy sobie sami.  
fot. Sonia Szóstak

SO!MUSIC 

Działacie aktualnie jako trio, wcześniej w większym składzie. Jakie różnice mógłbyś wymienić podczas koncertów czy nagrywania materiału – z całym zespołem, a w składzie jakim jesteście obecnie?

Vlad 
Na koncercie różnic specjalnie nie odczuwamy. Publiczność mówi, że stare utwory brzmią bardzo dobrze w odsłonie trio. Nowy materiał jest inaczej zaaranżowany, choć przyznam, że w wielu miejscach nagrałem dwie gitary. Do tej płyty podeszliśmy inaczej niż do pierwszej. Tam przyświecała nam taka idea by nagrać dokładnie tak, jak będziemy to wykonywać na koncertach. Uniform jest inny. Energia jest koncertowa, bo sekcja została wbita live. Gitary i instrumenty klawiszowe były dogrywane później, więc w połowie jest to płyta live, a w połowie jest wyprodukowana. Jednak doszliśmy do wniosku, że koncerty rządzą się swoimi prawami i to może być trochę nudne odgrywać tak płytę 1:1. Dlatego nie szczędziliśmy w wielu miejscach instrumentów po to, by przede wszystkim być zadowolonym z brzmienia płytowego. Na koncerty i tak przygotujemy coś ekstra dla publiczności, coś w trochę innej, jeszcze bardziej rock and rollowej i energetycznej odsłonie. Koncerty to żywioł, kontakt z publicznością i energia, a nie spinka by wygrać wszystko jak na płycie. 
SO!MUSIC 
Czy to prawda, że druga płyta jest zawsze tą bardziej przemyślaną, bardziej dopieszczoną i nie popełnia się już różnych błędów, jak przy nagraniu debiutu? Jesteście bardziej odważni? Jak jest u Was?
Vlad 
Błędy popełnia się zawsze. Pewnie i po 10. płycie. Zawsze jest coś co można poprawić, nagrać lepiej, ale można też dopieszczać materiał w nieskończoność, zatraca się w ten sposób tego ducha chwili. Według mnie czas od stworzenia płyty do jej rejestracji powinien być jak najkrótszy. Być może materiał nie jest jeszcze ograny, ale za to energia, która wytwarza się gdy powstaje nowy utwór z czasem się ulatnia. Dlatego warto byłoby ją złapać „na siatkę śladów” jak najszybciej, zamknąć ją w nagraniu i nie dać uciec. W przypadku Uniformu nagrania według mnie trwały trochę za długo, były rozciągnięte w czasie, ale ostatecznie jesteśmy zadowoleni z brzmienia. Marcin Gajko to mistrz swojego fachu. Miksował na przykład Grandę Brodki, Melę Koteluk czy płytę Artura Rojka. Wycisnął soki z tej płyty, a masteringiem zajął się Fred Kevorkian, który masterował między innymi The White Stripes czy Walkmana. Warto wspomnieć, że nie zabiliśmy dynamiki limiterem, czyli nie zastosowaliśmy techniki maksymalnego pogłośnienia nagrania kosztem jego jakości – jeśli komuś będzie za cicho – zachęcam do użycia funkcji Volume. (uśmiech) Takie podejście jest też linkiem do tekstów i tematyki Uniformu 


SO!MUSIC 
Legalna Moskwa, numer Tobie bliski. Jest coś, co chciałeś przekazać tym nagraniem?
Vlad 
To historia, którą chciałem opowiedzieć. To moje dzieciństwo, moje korzenie. Dla urodzonych w 1981 roku to będzie podróż sentymentalna, a dla tych urodzonych w 1991 roku ciekawostka, bo wtedy właśnie wojska rosyjskie zaczęły opuszczać Polskę. To kawałek naszej historii, o której się nie mówi. Dla dzieciaka biegającego po podwórku z procą, z ruskimi kolegami nie miała znaczenia sytuacja polityczna. Byłem dzieciakiem i to była normalna część otaczającej mnie rzeczywistości. Oczywiście piosenka ma swoje drugie, dużo głębsze dno niż sama opowieść. Ktoś dostrzeże tu, w szerokim kontekście, opowieść o murach między ludźmi, ktoś inny – komentarz na temat ostatnich wydarzeń za granicą wschodnią? Znajdą się i tacy, którzy doszukają się jakiejś symboliki w przedstawionej historii. Proszę bardzo, droga do interpretacji wolna. To nie jest politycznie zaangażowany song, raczej pocztówka, która przez lata nabrała wartości leżąc zakurzona na strychu. 

SO!MUSIC
Numer opowiada o dawnych czasach. Dawid mówisz, że „Rosjan w Polsce nie ma już ponad 20 lat, ale mam wrażenie, że mury między ludźmi nadal stoją i są coraz wyższe.” Gdybyś mógł rozwinąć, co dokładniej masz na myśli… Może muzyka jest środkiem na zwalczenie tych murów, relacji między ludzkich?
Vlad 
Muzyka zawsze była środkiem na burzenie murów między ludźmi, to jedna z jej najwspanialszych zalet i funkcji. Umówmy się, że w żadnym wypadku nie tęsknię za Ruskimi. Ta historia to pretekst, by powiedzieć jak zmienił się świat, który mnie otaczał przez te lata. W miejscach gdzie stały koszary rosyjskie, wyrastają teraz hurtownie, magazyny, sklepy i osiedla. Na rzeczonych murach wiszą dzisiaj obrzydliwe billboardy i reklamy. Ludzie żyją sobie w swoich inkubatorach, sąsiedzi się nie znają, nie rozmawiają ze sobą na ulicy. Zaryzykuje takie zdanie: Czasami mam wrażenie, że 20 lat temu Polacy i Rosjanie (mam na myśli cywilów żyjących obok siebie) byli dla siebie bardziej życzliwi niż Polacy wobec Polaków dzisiaj. Kapitalizm i wolny rynek wykreował w nas potwora o nazwie „wyobcowanie” czy jak kto woli „alienację”. Mury zamiast upadać, rosną. 



fot. Sonia Szóstak
SO!MUSIC

Podobno Wielka Brytania jest Tobie, Wam dość bliska. Głównie dźwiękowo. Czego ostatnio słuchasz, co muzycznie polecasz z wysp?

Vlad 
Jest, była i będzie bliska, ale czasami podróżujemy w inne zakątki muzyczne. Ja na przykład słucham ostatnio amerykańsko-nowozelandzkiej grupy Unknown Mortal Orchestra, która powala mnie swoją wrażliwością muzyczną. Little Comets, który uważam za bardzo niedoceniony band z Anglii też ostatnio zajmuje ważne miejsce w moim odtwarzaczu, wciąż zastanawiam się dlaczego nie wypłynęli jeszcze mocno na skalę światową. Nie ukrywam, że lubimy, gdy nawet mocne gitarowe bandy mają w sobie pierwiastek popwy. Wszyscy w zespole lubimy melodie i niebanalne formy piosenkowe. Przyznam szczerze, że nie przepadam za zespołami, które wytwarzają tylko wokół siebie tzw. „aurę”, a wychodząc z koncertu nie jestem wstanie zanucić żadnej melodii.  

SO!MUSIC 
Intryguje nas jeszcze tytuł płyty, który padł już kilka razy… Ma on coś wspólnego z kreowaniem innego, nowego wizerunku zespołu, materiału? Czy to trochę nie ten kierunek naszych myśli?
Vlad 
Uniform bardziej odnosi się do postaw wśród młodych ludzi, sposobów myślenia, wyrażania siebie. To widać na festiwalach. Wszyscy wyglądamy tak samo, podążamy za modą i porozumiewamy się za pomocą schematów, przytaczamy cudze poglądy w dyskusjach, wchodzimy w przygotowaną skórę „ściągniętą z internetu”. Bardzo ładnie określił to kiedyś mój kolega Bartek, że to taka „wiedza instant”. Sam jestem tego uczestnikiem. Łapię się na tym, że często powielam wzorce jakichś zachowań, to chyba nieuniknione w tak szybkim świecie i takim natłoku informacji. Rzeczy dzieją się szybko i na wszystko brakuje nam czasu. W tekstach jest sporo obserwacji, które dotyczą obecnych czasów. Cenna jest świadomość tych rzeczy. Jeśli Uniform pomoże komuś się nad tym zastanowić, to będzie nasz wielki sukces. 

SO!MUSIC 
Chcielibyśmy, żeby taki zespół jak Wy, z dopracowanym materiałem do maksimum, lubiący to co robi, mógł stanąć na wielu, na przykład zagranicznych scenach. Myślicie, że artyści z polskimi tekstami, mają taką szansę?
Vlad 
Nie mam pojęcia. Jeśli ktoś uzna język polski za egzotykę, to może zaproszą nas gdzieś kiedyś na jakiś WORLD STAGE. (uśmiech) To byłaby fajna przygoda. 

SO!MUSIC 
Tego Wam życzymy. Dużo dobrego, dzięki!
Vlad 
Dzięki i do zobaczenia na koncertach. 

 

Zostaw Komentarz