» » “So easy to lose control” – Hoop Likes Festival 2014, dzień 2 [relacja]

“So easy to lose control” – Hoop Likes Festival 2014, dzień 2 [relacja]

Kategoria: Likes Festival, Relacje | 0

Autor: Kasia Wójcik / Foto: Żaneta Lipka  



W ostatni weekend września, Gdańsk stał się stolicą polskiego internetu. Wypełniona po brzegi Hala Amber Expo gościła pierwszą edycję Likes Festival. 





 Zobacz naszą fotorelację z Likes Festival! TUTAJ 


Na Likes Festival gościli blogerzy, vlogerzy i twórcy, którzy jako główne miejsce swojej aktywności wybrali sieć. Tym razem można było ich spotkać i dotknąć w 100 procentach na żywo. Festiwal przygotował cztery strefy: Music Zone, Game Zone, Fashion Zone i Food Zone. Oczywiście nas najbardziej zainteresowała ta pierwsza. Przez dwa festiwalowe dni na scenie Music Zone działo się naprawdę dużo, wystąpili: Bednarek, Grubson, kontrowersyjna Karolina Czarnecka, Margaret, Ifi Ude, król internetów Cezik & Klejnuty, niepokorni debiutanci – Curly Heads, The Dumplings – najsmaczniejsze pierogi w Polsce, oraz genialni Young Stadium Club! Przeczytaj naszą relację z drugiego dnia Likes Festival.

„So easy to lose control” – Hoop Likes Festival 2014 / Dzień 2 

Curly Heads przedpremierowo [relacja]


Festival
ludzi internetu. W tych trzech słowach, które na początku przyprawiały mnie 

o niemałe wątpliwości i uzbroiły w ogrom dystansu, kryje się więcej niż
ktokolwiek mógłby się spodziewać. Co prawda gdańska hala AmberExpo była
wypełniona po brzegi celebrytami-hipsterami czy blogerami oraz biegającymi za
nimi nastolatkami wymachującymi notesikami na autografy, co nadawało wydarzeniu
dość śmiesznego i sztucznego charakteru, ale strefa Music Zone, która począwszy
od sprintu pod barierki do pierwszego rzędu, aż po ostatnie dźwięki przykuła
całą moją uwagę, sprawiła, że  poczułam
się tam jak na jednym z lepszych muzycznym eventów. A to zasługa głównie tych
kilku cholernie utalentowanych zespołów, które stanęły tego wieczoru przede mną
i po raz kolejny utwierdziły mnie w przekonaniu, że młoda polska scena muzyczna
ma się rewelacyjnie. Duma rozpiera. 



Godzina 19.00. Na scenie pojawia się piątka uśmiechniętych chłopaków. Muzyków. Każdy jak z innej bajki, ale gdy instrumenty idą w ruch, a wokalista zaczyna zwrotkę, brzmią razem znakomicie. Kojarzą się z Of Monsters and Men lub Bombay Bicycle Club. Ich kompozycje są ciepłe, radosne, ale też odrobinę intrygujące. Nazywają się Young Stadium Club. Dziwię się sama sobie, że wcześniej o nich nie słyszałam. Po kilku kawałkach pozostawiają nas pod sceną z szerokimi uśmiechami, lekką zadyszką i perspektywą, że niektórzy z nas zobaczą ich za niecały miesiąc w Warszawie jako suport The Neighbourhood. Świetny wybór.



Chwilę przed planowaną w line-upie godziną, witamy niezwykły duet. Ona i on. Justyna i Kuba. The Dumplings. Tacy młodzi, a utalentowani, że aż czasami zazdrość bierze. Jak widać, z tym trzeba się urodzić. Występ na Likes Festival’u to dla nich swego rodzaju rocznica. Dokładnie rok temu wypuścili do sieci pierwszy kawałek – „Słodko-słony cios”. Teraz wykonują go, ale jakże inaczej to brzmi w porównaniu z ich pierwszymi występami na żywo! Cały materiał jest zresztą ubogacony dźwiękowo i wokalnie zestawiając go z płytą czy koncertami z 2013 roku. Pierożki rozwijają się, sięgają po coraz to nowe inspiracje, a Justyna osiąga niewyobrażalne pułapy głosowe, co najlepiej udowadnia coverem „Unconscious” duetu Rebeka, moim zdaniem, starszego odpowiednika The Dumplings. Wwiercający się w głowę bit, niebanalne teksty, świetne wyczucie sceny i doskonała zabawa zarówno tej dwójki jak i nasza po drugiej stronie – tak najtrafniej można opisać Pierożki. Najsmaczniejsze w całej Polsce!


Nieuchronnie zbliża się najbardziej wyczekiwany przeze mnie moment wieczoru. Nieuchronnie, gdyż jestem przekonana, że szybko minie, a do rozpoczęcia pełnej trasy koncertowej tych debiutantów, którzy za chwilę pojawią się w AmberExpo, przyjdzie nam czekać jeszcze ponad półtora miesiąca.



Słyszeliście o Dawidzie Podsiadło? Na pewno. A o Curly Heads? Piątka szalenie zdolnych i przystojnych dwudziestokilkulatków z Dąbrowy Górniczej. Dawid (wokal), Oskar Bała (gitara), Damian Lis (perkusja), Tomek Szuliński (gitara), Tomek Skuta (bass). Nie słyszeliście? Nie szkodzi. Od tej jesieni będzie o nich głośno. Swoją charyzmą, talentem, a przede wszystkim brzmieniem, którego na polskim rynku szukać ze świecą, nie dadzą o sobie zapomnieć na dłuższy czas. Wspomnicie moje słowa. Hoop Likes Festival to dla chłopaków sprawdzian. Koncert przedpremierowy – płyta ukaże się bowiem dopiero 21 października. 



Od pierwszych dźwięków wiadomo już, że to będzie występ-petarda. 10 piosenek. Dwie z debiutanckiego krążka Ruby Dress, Skinny Dog już znamy – Curly wykonywali je podczas finału Męskiego Grania w Żywcu i dzień później na festiwalu Goodfest w Dębicy. Ale, ale! Poza Reconclie i Diadré w setliście znalazło się jeszcze pięć utworów z październikowego muzycznego must-have (każdy inny, każdy tak samo uzależniający), 2 starsze kawałki, czyli Use the Door – zawrotne tempo i spektakularne wrzaski Podsiadło oraz My Favourite Kind of Cigaretts – prawdziwy przebój dla tych, którzy o zespole wiedzą nie od dziś. Jest i niespodzianka. Elektryczny – singiel tegorocznego Męskiego Grania w interpretacji Curly Heads, a zamiast Brodki w duecie z Dawidem… Justyna Święs z The Dumplings!





Jest energia, jest krzyk, ciary, brud, świeża krew, szaleństwo na scenie i szał pod sceną. Są chwytliwe gitary, mocna perkusja i wokal przeszywający od stóp do głów. To Dawid Podsiadło w zupełnie innej, kolejnej odsłonie. To teksty, które zwalają z nóg, mieszają w głowach i przyspieszają bicie serca. To jest… rock’n’roll w najlepszej formie.



Mówi się i pisze, że chłopaki inspirują się w swojej twórczości takimi zespołami jak The Strokes, Arctic Monkeys czy Muse. Momentami słychać, zgadzam się. Ale odejdźmy od śliskiego tematu porównywania polskich artystów z zagranicznymi. Już niedługo przekonacie się, że nie warto. Ta piątka muzyków to osobna historia. Długa i pełna przygód jak przypuszczam. Panie i Panowie! Curly Heads!



Po 40 minutach muzycznego odlotu z Curly Heads nie ma już sensu walczyć o normalny oddech. Tym bardziej, że przed nami energetyczny występ Kamila Bednarka

Pod sceną gromadzą się tłumy. Optymizm i uśmiech płynący od tego wokalisty zaraża na odległość i nie warto się przed tym bronić, nawet jeśli reggae to zupełnie nie twoje klimaty. Wszędzie go pełno! Ani na chwilę nie zaprzestaje podskoków, ma genialny kontakt z publicznością. Ale tym, którzy go znają, nie trzeba o tym mówić. Ten typ tak ma… i za to kochają go tysiące. Piękne zakończenie wakacji. Całkowicie muzycznych, festiwalowych, koncertowych. Odkrywam nowe, zakochuję się coraz mocniej w starym, przeżywam jeszcze głębiej. Ale o to właśnie chodzi. Muzyko. Ty mi to zrobiłaś. I za to Ci dziękuję.






Zostaw Komentarz